„Autostopowicz” (1953) – czyli jeden z najbardziej nietypowych filmów noir

Zapraszam na kolejną wyprawę do Ameryki lat 50. Poprzednio odwiedziliśmy tyleż mroczną co malowniczą wyspę z archipelagu Florida Keys i jeszcze nie nadszedł czas na powrót do miasta. Zamiast po alejach, uliczkach i zaułkach asfaltowych dżungli przejedziemy się po pustyni. Ale uważajcie, bo na pograniczu Kalifornii i Meksyku czyha bezwzględny i morderczy autostopowicz. 

Drugą część tekstu poświęconego różnym portretom kobiet w filmach noir zwieńczyłem zapowiedzią omówienia „Autostopowicza” w reżyserii Idy Lupino i właśnie przyszedł na niego moment. Jednak zanim przejdziemy do wydarzeń ukazanych na ekranie, na chwilę cofnijmy się do zbrodni popełnionej w naszej rzeczywistości. W grudniu 1950 roku William Cook Jr. porzucił tymczasową pracę pomywacza i zaczął autostopem przemierzać ścieżkę zbrodni. Pierwszemu kierowcy udało się uciec, lecz o podobnym szczęściu nie mógł mówić farmer z Illinois, który w towarzystwie żony, trójki dzieci i psa wybrał się do Nowego Meksyku. Żadne z nich nie dotarło do miejsca docelowego. Kilkanaście dni później, mając na koncie kolejne uprowadzenia i jeszcze jedno morderstwo, Cook przy pomocy rewolweru skłonił do współpracy dwóch myśliwych i po raz pierwszy przekroczył granicę amerykańsko-meksykańską. Na południu nie zabawił długo. Został rozpoznany przez tamtejszego oficera policji i niedługo później wrócił do Stanów. Niemal rok później Cook Jr. został stracony w komorze gazowej.

Ta głośna historia zainspirowała Idę Lupino do pochylenia się nad kolejnym tematem. Wcześniej kierowała ona kamerę na takie kwestie jak: mierzenie się z chorobą („Pokonać lęk”, gdzie przy okazji nawiązała też do własnej przeszłości), gwałt („Zniewaga”) czy konflikt między własnymi marzeniami a planami rodziców („Wygrać siebie”). Za sprawą zbrodni popełnionych przez Williama Cooka Jr., Lupino postanowiła opowiedzieć m.in. o mężczyznach w powojennej Ameryce. Na drodze do realizacji tej wizji stanęli oczywiście panowie z Production Code Administration (dla przypomnienia: PCA odpowiadało za przestrzeganie tzw. Kodeksu Haysa). Obawiali się oni gloryfikacji mordercy, a ponadto sprzeciwiali się powstaniu produkcji ukazującej niedawno popełnione zbrodnie. Reżyserka wraz z Collierem Youngiem, swoim byłym mężem i zarazem producentem filmu, nie odpuścili i kontynuowali prace nad tym projektem. Wprowadzono zmiany do scenariusza i historia wcześniej nazwana „The Cook Story” zyskała nowy tytuł – „The Hitch-Hiker”

 Autostopowicz-1953-min.jpg

Ostateczna wersja tej opowieści odbiega od prawdziwych wydarzeń, jednak i tak można zauważyć oczywiste inspiracje sprawą Cooka Jr. Oto Roy i Gilbert – dwaj przyjaciele, którzy po latach postanowili ponownie wybrać się na ryby, lecz tym razem to oni przekonali się, jak to jest, gdy zostanie się nabitym na haczyk i zmierza ku nieuchronnemu końcowi. Na swojej drodze napotkali poszukiwanego przez policję recydywistę i autostopowicza-mordercę, niejakiego Emmetta Myersa. Ten zmusił mężczyzn, by przewieźli go przez granicę. Jeśli mu w tym pomogą – zginą dopiero w Meksyku, co Myers wyraźnie zaznaczył już na początku ich znajomości. Jeśli odmówią lub spróbują ucieczki – pożegnają się z życiem tu i teraz. Stojąc przed takim wyborem Roy i Gilbert rozpoczęli pełną napięcia walkę. Mierzyli się nie tylko z własnymi lękami, lecz także ze sobą. A to jeden drugiego starał się zainspirować do działania, to znowu później role odwróciły się i zamiast zachęcania pojawiało się zniechęcenie. 

Podczas seansu specyficzna mieszanka desperacji i rezygnacji wprost wylewa się z ekranu, a nieustannie towarzyszą jej jeszcze napięcie i poczucie osaczenia. Twarz Myersa, podobnie jak Cooka, była zdeformowana. Jedno oko mordercy nigdy się nie domykało, przez co nawet nocą sprawiał on wrażenie myśliwego obserwującego ofiary. Roy i Gilbert w żadnym momencie nie mogli być pewni, czy Myers rzeczywiście śpi, czy może tylko czuwa. Za sprawą charakteru sprawcy i jego sadystycznej gry z protagonistami „Autostopowicza” można nazwać nie tylko połączeniem czarnego kryminału i paradokumentu, ale także miksem filmu noir i horroru. Mimo pustyni otaczającej bohaterów Lupino udało się też nadać swemu obrazowi niezwykle klaustrofobiczny charakter. Większość akcji rozgrywa się w samochodzie lub niewielkich pomieszczeniach, ale nawet podczas scen w plenerach przestrzeń wokół bohaterów jest często w mniejszym lub większym stopniu ograniczona. 

Warto zaznaczyć, że Lupino nie skupia się wyłącznie na akcji i przez cały film ważne są dla niej również kwestie społeczne. „Autostopowicz” to intrygujące przypomnienie Ameryce, że jej niedawni bohaterowie mogą nie czuć się tak dobrze, jak mogłoby się wydawać. Roy i Gilbert oszukali przecież swoje rodziny – mieli być w górach, a pojechali w tajemnicy na ryby, by przy okazji odbyć też sentymentalną podróż w dawne, przedwojenne czasy. Na ich przykładzie nie tylko przypomina się o tych weteranach, którzy szukają ucieczki od codzienności, ale także można zadać pytanie o to, co stało się z resztą fundamentów amerykańskich rodzin i ogólnie całego społeczeństwa, skoro zniknęła z nich szczerość. 

autostopowicz-1953-film.jpg 

Reżyserka przypomina też o czyhających w mroku zagrożeniach (i to dosłownie – twarz Myersa przez jakiś czas skrywa cień i mija chwila, zanim jego oblicze w pełni wyłoni się z ciemności), a to, czym one są, w dużej mierze zależy od percepcji odbiorcy. „Autostopowicz” jest dziełem podatnym na różne interpretacje. Ekranowy morderca może odzwierciedlać charakterystyczny dla ery makkartyzmu lęk przed obcymi stanowiącymi zagrożenie dla zwykłych obywateli. Swego czasu natknąłem się na analizę czyniącą z antagonisty symbol opresyjnego kapitalizmu, który nie daje robotnikom chwili wytchnienia i interesuje się nimi wyłącznie do chwili wykonania zadania. Mayers może też być zwyczajną przestrogą – bądźcie ostrożni. W końcu film rozpoczyna się napisami informującymi widzów, że podobna historia mogła spotkać także ich.

Pustynia zamiast miasta, kobieta w roli reżyserki, a nie femme fatale oraz połączenie czarnego kryminału z paradokumentem i horrorem czynią z „Autostopowicza” jeden z najbardziej nietypowych obrazów nakręconych w stylu noir. Jest to film, który warto poznać, tym bardziej że znajduje się on w domenie publicznej i bez problemu można go znaleźć w różnych miejscach – m.in. na stronie amerykańskiej telewizji publicznej (Public Broadcasting Service / PBS). 

Zdj. The Filmakers Inc. / RKO / Warner Bros. Discovery