Disney w tarapatach? Pierwsze reakcje na „Mandalorian i Grogu” są bezlitosne

Po kilku latach przerwy „Gwiezdne wojny” wracają na wielkie ekrany. Film „Mandalorian i Grogu” ma być wielkim kinowym wznowieniem marki po chłodno przyjętej trylogii zakończonej w 2019 roku. Disney wyraźnie liczy na sukces – pytanie tylko, czy obrana strategia była właściwa.

Gwiezdne wojny” wracają na duży ekran. Pierwsze negatywne głosy

Już na etapie produkcji pojawiały się wątpliwości. Zamiast stworzyć zupełnie nową historię, studio postawiło na rozwinięcie popularnego serialu z platformy Disney+ i przeniesienie go na kinowy ekran. Dla wielu fanów był to ruch ryzykowny – a pierwsze reakcje zdają się to potwierdzać.

Niedawno Disney zaprosił wybranych dziennikarzy do siedziby IMAX w Los Angeles, gdzie pokazano pierwsze 15 minut filmu. Tego typu wydarzenia są zazwyczaj ściśle kontrolowane – zarówno pod kątem doboru gości, jak i tego, co mogą później powiedzieć. Jake Kleinman z portalu Polygon opublikował wyjątkowo krytyczny tekst, który szybko odbił się echem w sieci. Zamiast ostrożnych, marketingowych wrażeń dostaliśmy bezpośrednią i momentami bezlitosną ocenę.

Według opisu Kleinmana akcja filmu toczy się po wydarzeniach z „Powrotu Jedi”. Nowa Republika odbudowuje galaktykę, a Din Djarin i Grogu polują na niedobitki Imperium. W pierwszych fragmentach filmu widzimy, jak Mando atakuje spotkanie przestępczego bossa, pościg przenosi się w zaśnieżone góry, bohater niszczy kilka walkerów. Następnie trafiamy do bazy Nowej Republiki, gdzie pojawia się nowa misja związana z Huttami i tajemniczym imperialnym dowódcą. Na papierze brzmi to jak klasyczne „Gwiezdne wojny”: akcja, pościgi i galaktyczna intryga. Problem w tym, że – zdaniem dziennikarza – wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

Sprawdź też: „Avengers: Doomsday” – wyciekł opis zwiastuna. Marvel szykuje coś naprawdę epickiego.

Najmocniejszy zarzut Kleinmana dotyczy warstwy wizualnej i reżyserskiej. Jon Favreau miał zastosować styl, który bardziej przypomina produkcję streamingową niż widowisko kinowe.

Dziennikarz zwraca uwagę na: ciasne kadrowanie, płytkie tła, estetykę przypominającą netfliksowe produkcje i choć takie podejście może sprawdzać się w serialu na Disney+, jego zdaniem jest nie do zaakceptowania w przypadku wielkiego kinowego powrotu marki. „To lekko irytujące w średniobudżetowym serialu. W pierwszym kinowym Star Wars od siedmiu lat – niewybaczalne.”

Kleinman podkreśla, że początki mają ogromne znaczenie – szczególnie w tej serii. Przypomina legendarne otwarcia takich filmów jak: „Nowa nadzieja”, „Imperium kontratakuje” i „Zemsta Sithów” Każdy z nich od pierwszych minut budował skalę i klimat. Na tym tle „Mandalorian i Grogu” wypada – przynajmniej na razie – blado i bez wyrazu. „Mam nadzieję, że się mylę. Star Wars naprawdę potrzebuje sukcesu, ale te pierwsze 15 minut nie daje mi powodów do optymizmu” – stwierdza dziennikarz.

Cała sytuacja jest dla Disneya co najmniej niezręczna. Pokaz miał budować pozytywny szum wokół filmu, tymczasem stał się źródłem jednej z najbardziej krytycznych opinii na jego temat. To nie tylko kolejny film, ale próba odbudowania zaufania do jednej z najważniejszych marek w historii popkultury. Jeśli pierwsze wrażenie rzeczywiście oddaje jakość całości, to Disney może mieć trudniejsze zadanie, niż zakładał.

zdj. Disney