Disney wtopił GIGANTYCZNE pieniądze. Indiana Jones przyniesie milionowe straty

Pożegnalny występ Harrisona Forda w roli Indiany Jonesa nie przyniesie Disneyowi zysku. Co więcej, studio musi pogodzić się z utratą milionów dolarów, które zainwestowało w produkcję „Indiana Jones i artefakt przeznaczenia”. Film wyreżyserowany przez twórcę „Logana” będzie najprawdopodobniej największą porażką studia w tym roku.

Disney zawodzi w kinach. W tym półroczu wpadka za wpadką

W 2019 roku Disney był niekwestionowanym władcą kinowego przemysłu. Studio zebrało od widzów w ciągu dwunastu miesięcy ponad 11 mld dolarów i nie mogło odpędzić się od kinowych hitów. Pandemia sprawiała jednak, że kinowy przemysł całkowicie zamarł. Wytwórnie cały czas próbuję odbudowywać swoją pozycję, ale do osiągania takich wyników jak przed laty cały czas jest jeszcze daleko.

W tym roku największe wpływy Disneyowi zapewniły „Strażnicy Galaktyki 3” (835 mln dolarów) przy budżecie wynoszącym 250 mln dolarów, „Mała syrenka” (526 mln dolarów), na którą studio również wydało 250 mln dolarów oraz „Ant-Man i Osa: Kwantomania” (476 mln dolarów) przy budżecie na poziomie 200 mln dolarów. Po drodze był jeszcze oczywiście drugiAvatar”, który od grudnia 2022 roku do maja zebrał gigantyczne 2,3 mld dolarów, ale w przypadku tegorocznych premier o bezsprzecznym sukcesie można mówić jak na razie tylko w przypadku „Strażników Galaktyki”.

Sprawdź też: Pożegnanie Indiany Jonesa pod znakiem finansowej porażki Disneya.

Aktorska wersja kultowej animacji cały czas walczy o to, aby wyjść na czysto, a film o najmniejszym herosie Marvela należy zaliczyć do finansowych wpadek. Miano największej wpadki roku powędruje jednak do filmu „Indiana Jones i artefakt przeznaczenia”. Jeśli widzowie nie ruszą z jakiegoś powodu tłumnie na seanse w najbliższych dniach – co zapewne się nie stanie – to Disney poniesie gigantyczne straty.

Po pierwszym weekendzie piąta i jednocześnie finałowa część cyklu z Harrisonem Fordem w roli głównej ma na koncie tylko 130 mln dolarów. Biorąc pod uwagę, to jak małą popularnością film cieszył się w debiutancki weekend oraz to jak został oceniony przez widzów i krytyków, wszystko zapowiada spore spadki w najbliższy weekend i spektakularną klapę. O ile w najbliższy weekend produkcja studia Lucasfilm nie będzie miał dużego konkurenta, to już za tydzień do kin zawita nowa część serii „Mission: Impossible”, a tydzień później w kinach pojawią się „Barbie” i „Oppenheimer”. Można założyć, że „Indiana Jones i artefakt przeznaczenia” nie przekroczy nawet 400 mln dolarów globalnych wpływów, co oznacza, że zainwestowane pieniądze nie zostaną odzyskane. Mówi się, że wyprodukowanie filmu kosztowało nawet 330 mln dolarów, a na kampanię promocyjną wydano podobno kolejne 100 mln dolarów. Przy takich kwotach studio musi liczyć się ze stratą wynoszącą aż 230 mln dolarów. Wynika to z faktu, że studio finalnie otrzymuje od kin, w uproszczeniu, około 50% wpływów

zdj. Kathy Hutchins / Depositphotos.com