Po siedmiu latach przerwy „Gwiezdne wojny” wracają na wielki ekran. Film „Mandalorian i Grogu” jest pierwszą kinową produkcją osadzoną w odległej galaktyce od czasu premiery „Skywalker. Odrodzenie” z 2019 roku. Choć Disney liczył na wielki powrót marki do kin, pierwsze recenzje sugerują, że nowa produkcja Jona Favreau może nie spełnić wszystkich oczekiwań.
„Gwiezdne wojny” wróciły do kin. „Mandalorian i Grogu” w ogniu recenzji
Według pierwszych ocen krytyków film uzyskał około 61% pozytywnych recenzji przy 77 opublikowanych tekstach. To wynik lepszy od „Skywalker. Odrodzenie”, ale wyraźnie słabszy od takich produkcji jak „Przebudzenie Mocy”, „Ostatni Jedi” czy „Łotr 1”.
Wśród pozytywnych opinii najczęściej pojawiają się pochwały pod adresem widowiskowej akcji, efektów specjalnych oraz relacji pomiędzy Dinem Djarinem i Grogu.
Alonso Duralde z „The Film Verdict” zwraca uwagę na charakterystyczny dla „Gwiezdnych wojen” rozmach, chwaląc kosmiczne bitwy, fantastyczne stworzenia oraz muzykę skomponowaną przez Ludwiga Göranssona. Z kolei Kristen Lopez z „The Film Maven” przyznaje, że fabuła jest bardzo prosta, ale historia głównych bohaterów pozostaje niezwykle urocza i angażująca. Pozytywnie o filmie wypowiedział się także William Bibbiani z „TheWrap”, który uznał go za najbardziej czysto rozrywkowy film z serii od lat 80., nawet jeśli nie należy do najbardziej ambitnych odsłon sagi. Z kolei Brian Truitt z „USA Today” nazwał produkcję udaną przygodą pełną akcji i dziwacznych stworzeń, które skutecznie maskują jej słabsze strony.
Sprawdź też: HBO Max wprowadza nową funkcjonalność! Na platformę trafią podcasty.

Znacznie mniej entuzjastyczne są jednak głosy krytyków, którzy zarzucają filmowi brak kinowego rozmachu i zbyt silne związki z serialowym pierwowzorem. John Nugent z magazynu „Empire” określił produkcję jako przyjemny, ale całkowicie zbędny rozszerzony odcinek serialu. Podobnego zdania jest Owen Gleiberman z „Variety”, który stwierdził, że film przypomina kilka połączonych ze sobą epizodów telewizyjnych. Jeszcze ostrzej wypowiedzieli się Bilge Ebiri z „New York Magazine/Vulture” oraz Clarisse Loughrey z „The Independent”. Pierwszy uznał widowisko za pozbawione energii i wyobraźni, drugi natomiast napisał wprost, że „Gwiezdne wojny” utraciły poczucie magii i zachwytu, które przez dekady definiowały serię.
Kevin Maher z brytyjskiego „The Times” wystawił filmowi zaledwie 1/5, sugerując, że marka coraz bardziej oddala się od ducha klasycznej trylogii stworzonej przez George’a Lucasa. Równie krytyczny był Robbie Collin z „The Daily Telegraph”, który stwierdził, że w filmie można znaleźć elementy potrzebne do odświeżenia franczyzy, ale stanowią one jedynie niewielką część całości.
„The Mandalorian i Grogu” rozpoczyna światową premierę już teraz, a w amerykańskich kinach zadebiutuje podczas długiego weekendu z okazji Memorial Day. Dla Disneya jest to niezwykle ważny sprawdzian. Od sukcesu lub porażki filmu może zależeć kierunek rozwoju kinowych „Gwiezdnych wojen” w kolejnych latach. Pierwsze recenzje pokazują, że produkcja z pewnością znajdzie swoich fanów, zwłaszcza wśród widzów zakochanych w serialu „The Mandalorian”. Trudno jednak mówić o jednomyślnym zachwycie. Zamiast wielkiego triumfu nowy film Jona Favreau wydaje się kolejną odsłoną odwiecznej dyskusji o tym, w jakim kierunku powinna zmierzać najpopularniejsza kosmiczna saga świata.
zdj. Disney