Kathleen Kennedy odchodzi z Lucasfilmu! Nadchodzą lepsze czasy dla „Gwiezdnych wojen”?

Z najnowszych informacji z Hollywood wynika, że Disney lada moment ma oficjalnie ogłosić to, co od dawna było tajemnicą poliszynela w branży, a mianowicie, że Kathleen Kennedy ustępuje ze stanowiska prezesa Lucasfilm, a Dave Filoni ma przejąć kreatywną kontrolę nad imperium „Gwiezdnych wojen”.

Kathleen Kennedy w końcu odchodzi z Lucasfilmu

Filoni pełniący obecnie obowiązki dyrektora kreatywnego w Lucasfilm, od dawna był postrzegany  jako prawowity następca Kennedy, a teraz wydaje się, że Disney w końcu jest gotowy na pierwszą zmianę na stanowisku prezesa studia od czasu przejęcia go od George'a Lucasa. W kwestiach biznesowych Filoni ma podobno współpracować z Lynwen Brennan, prezes i dyrektor generalną Lucasfilm. Brennan zajmie się machiną korporacyjną, a Filoni stanie się niekwestionowanym architektem kreatywnej przyszłości  Gwiezdnych wojen w filmie i serialach.

Dziedzictwo Filoniego jest mocno zakotwiczone w świecie „Gwiezdnych wojen”. Po wyreżyserowaniu odcinków „Avatara: Ostatniego Władcy Wiatru” w pierwszej dekadzie XXI wieku, George Lucas osobiście powierzył mu nadzór nad serialem „Wojny Klonów”, który doczekał się później także filmowej wersji. 

W ostatnich latach Filoni sprawował kontrolę nad wieloma serialami był też twórcą „Ahsoki”, pełniąc funkcję jej showrunnera, producenta wykonawczego i scenarzysty. Był również producentem wykonawczym seriali „The Mandalorian”, „The Book of Boba Fett” i „Skeleton Crew”, co czyni go prawdopodobnie najbardziej wpływowym głosem twórczym w sadze w ciągu ostatniej dekady.

Sprawdź też: Marvel pokazał oficjalnie nowy zwiastun „Avengers: Doomsday”!

Od premiery filmu „Skywalker. Odrodzenie” z 2019 roku nie ukazał się żaden film ze świata „Gwiezdnych wojen”. Ten okres zakończy się w tym roku filmem Jona Favreau „The Mandalorian & Grogu”, którego premiera w kinach planowana jest na maj, ale franczyza potrzebuje zdecydowanie bardziej ambitnych projektów, które będą wykraczały poza serialowe marki. Lucasfilm wręcz desperacko potrzebuje kinowych sukcesów po tym, jak reputacja studia została nadszarpnięta za sprawą ostatnich premier, falstartów i porzuconych projektów.

W ciągu ostatnich siedmiu lat Lucasfilm stał się synonimem projektów, które istnieją jedynie jako komunikaty prasowe. Filmy były prezentowane, promowane i po cichu odkładane na półkę, co stwarzało wrażenie studia, które nie ma pojęcia jak rozwijać jedną z największych franczyz w historii kinowej branży.

Kadencja Kennedy rozpoczęła się od ogromnego sukcesu, jakim okazało się „Przebudzenie Mocy” w reżyserii J.J. Abramsa. Film debiutujący przeszło dekadę temu w zebrał u na całym świecie ponad 2 miliardy dolarów, ponownie rozpalając globalne zainteresowanie serią. Ale ta passa nie trwała długo. „Ostatni Jedi” zebrał już tylko 1,3 miliarda dolarów, a kontrowersyjne decyzje twórcze Riana Johnsona podzieliły grono fanów. Kiedy pojawił się „Skywalker. Odrodzenie”, flm ledwo przekroczył miliard dolarów na całym świecie, co stanowiło spadek o 50% w porównaniu z „Przebudzeniem Mocy”.

 

zdj. Lucasfilm