„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU?

16 czerwca ukazały się wydania 4K UHD, Blu-ray oraz DVD filmu „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera”. Jak wypada wydanie Blu-ray z wyczekiwaną przez fanów produkcją? Zapraszamy do lektury recenzji.

„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” (2021), reż. Zack Snyder

(dystrybucja w Polsce: Galapagos)

Film

Gdy trzy lata temu, przy okazji recenzji wydania Blu-ray kinowej wersji „Ligi Sprawiedliwości”, wspomniałem bez większego przekonania o tym, że być może kiedyś ukaże się wersja reżyserska Zacka Snydera, nie przypuszczałem, że może do tego dojść tak szybko. Tymczasem zdążyłem ją obejrzeć już dwukrotnie, a wydanie Blu-ray stoi na mojej półce. Historia powstania tej wersji filmu jest długa i burzliwa, nie będę tu ponownie przytaczał tego, o czym wspominałem już poprzednio. Dość powiedzieć, że internetowa kampania „Release the Snyder Cut” rozpoczęta przez fanów niezadowolonych z kształtu, jaki przybrała kinowa wersja filmu (która to, jak pamiętamy, zaliczyła finansową klapę), zyskała sobie z czasem poparcie także aktorów i członków ekipy filmowej pracującej nad „Ligą Sprawiedliwości”. Również sam reżyser regularnie podgrzewał atmosferę, a to twierdząc, że jego wersja istnieje i gdyby tylko studio sobie tego życzyło, mogłaby zostać opublikowana, a to pokazując zdjęcia pojemników zawierających taśmę filmową opisanych jako „wersja reżyserska”. Wbrew głosom sceptyków, twierdzących, że nie ma najmniejszych szans na opublikowanie wersji Snydera,  w maju 2020 roku ogłoszono, że wersja reżyserska zadebiutuje na HBO Max w 2021 roku. Tak też się stało. Dokończenie efektów specjalnych oraz dokrętki pochłonęły 70 milionów dolarów. Czterogodzinna wersja filmu miała swoją premierę na HBO Max 18 marca 2021 roku. Zgodnie z oczekiwaniami zebrała zdecydowanie lepsze recenzje niż wersja kinowa (dla porównania 71% na Rotten Tomatoes w porównaniu do 40% wersji kinowej). Czy rzeczywiście jest lepiej? Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Zacznijmy od tego, że jeśli chodzi o sam szkielet fabuły, to wciąż niemal ta sama historia. Po śmierci Supermana Bruce Wayne / Batman (Ben Affleck) i Diana Prince / Wonder Woman (Gal Gadot) zbierają ekipę obdarzonych nadludzkimi możliwościami bohaterów, by stawić czoła nadciągającemu z dalekiego świata zagrożeniu dla całej ludzkości. W skład drużyny wejdą Barry Allen / Flash (Ezra Miller), syn królowej Atlantydy, Arthur / Aquaman (Jason Momoa), oraz Victor Stone / Cyborg (Ray Fisher), który to po ciężkim wypadku został odratowany przy pomocy pozaziemskiej technologii. Jej źródło, w postaci trzech sześcianów (tzw. Mother Boxów), jest jednocześnie potężną bronią, z pomocą której władca kosmicznego imperium, Darkseid, podbija kolejne światy. Zadanie ich odnalezienia powierza swemu zhańbionemu słudze, Steppenwolfowi (Ciaran Hinds), który stanie się głównym przeciwnikiem naszej drużyny. Jak się jednak okazuje, nawet połączone siły ziemskich bohaterów nie będą wystarczające wobec nadciągającego zagrożenia, trzeba więc będzie się uciec do sztuczek znanych z Biblii i postarać się o zmartwychwstanie jedynej osoby zdolnej powstrzymać nieuniknioną zagładę – Supermana.  Brzmi znajomo, prawda? Pomijając obecność Darkseida, którego próżno szukać w wersji kinowej, reszta by się zgadzała.

liga sprawiedliwosci zacka snydera Steppenwolf

Co się jednak nie zgadza, to jakieś trzy godziny nowego materiału, zastępujące blisko godzinę znanego nam już filmu, za której powstanie odpowiadał kierujący dokrętkami do wersji kinowej Joss Whedon. Tym samym mamy tu do czynienia z czymś do tej pory w historii kina niespotykanym – wersją reżyserską w ¾ składającą się z niepublikowanego do tej pory materiału. Dodać należy, że nawet ta ostatnia, znana nam ćwiartka, pod wieloma względami różni się od tego, jak prezentowała się w kinowej wersji filmu. Czy to zmienioną kolorystyką, innymi efektami, czy wręcz zupełnie odmiennym wykorzystaniem wielu ujęć, czy też ich części składowych. Nawet znana ze szczegółowych porównań różnych wersji filmów strona MovieCensorship nie podjęła się w tym przypadku dokładnej co do sekundy analizy, jak to ma w zwyczaju. Dostajemy zatem film niby o tym samym, lecz zupełnie inny. Sam fakt, że tym razem Snyder nie musiał się trzymać ograniczeń czasowych, sprawia, że mamy tu czas na wszystko, co sobie reżyser umyślił. Można na spokojnie przedstawić każdą postać (szczególnie zyskuje poszkodowany przez wersję kinową Cyborg), poświęcić więcej czasu bohaterom drugoplanowym, dokładniej zarysować, wyjaśnić i uzasadnić pewne aspekty fabuły, które wymagały znacznego uproszczenia zamknięte w dwugodzinnym czasie trwania wersji kinowej. Oznacza to oczywiście, że mamy w filmie wiele scen, które, gdyby Snyder dokończył swoją wersję kinową, z pewnością skończyłyby na „stole montażowni” (i być może w dziale „Deleted scenes” wydania Blu-ray). Jednak pomimo tytanicznego wręcz czasu trwania, film trzyma zaskakująco dobre tempo, potrafi angażować i rzadko kiedy nuży czy przynudza. Jedynie nadużywanie efektów slo-mo miejscami może być odebrane jako męczące, szczególnie w przypadku widzów, którzy nie znoszą najlepiej tego typu „snyderyzmów” – tu z pewnością będą mieli na co narzekać. Prócz tego o wiele mniej tu żarcików, którymi naszpikował film Joss Whedon, choć i Snyder całkowicie od nich nie stroni. Mimo to film jest z pewnością znacznie mroczniejszy niż wersja z 2017 roku, zarówno pod względem wizualnym (kolorystycznie bliższy poprzednim filmom Snydera), jak i fabularnym. Podobnie jak rozszerzona wersja „Batman V. Superman”, także i „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” otrzymała wyższa kategorię wiekową (choć jest to z pewnością „lekka R-ka”). Już sam sposób, w jaki Wonder Woman rozprawia się z terrorystami na początku filmu, jest wyraźnie brutalniejszy (te rozbryzgi krwi na ścianach, w które uderzają głowami) – i, prawdę mówiąc, właśnie taką Wonder Woman chcę oglądać (pani Jenkins, słyszała mnie pani?). Do tego dochodzi również kilka ostrzejszych przekleństw (bez których jednak film spokojnie by się  obył i zdają się doń wciśnięte nieco na siłę). Dopiero porównując obie wersje, przekonamy się, jak Whedonowi udało się koncertowo zmasakrować szereg scen, które tak naprawdę nie wymagały żadnych poprawek. Weźmy choćby pierwsze spotkanie Bruce’a Wayne’a i Barry’ego Allena – scena miała swój rytm i wszystko grało jak należy, ale oczywiście Whedon musiał dodać głupawy żarcik z brunchem. Po co grzebał przy scenie rozmowy Clarka i Lois przed domem Kentów, też trudno dociec – chyba tylko po to, by komputerowo przemodelowana górna warga Henry’ego Cavilla z dokrętek z wąsem mogła nas postraszyć w jeszcze jednej scenie. No i w jakim celu powstała nowa wersja rozmowy Marthy i Lois, która w wersji kinowej epatowała ekranową biedą, wyglądając jak coś nakręconego naprędce na zapleczu studia podczas przerwy na kawę?

Do plusów wersji reżyserskiej należy doliczyć także i to, w jaki sposób zaprezentowano głównego przeciwnika – tym razem zostaje on znacznie lepiej zarysowany, przedstawiona zostaje motywacja, jaka mu przyświeca, a przy okazji otrzymuje on zupełnie nowy, zdecydowanie bardziej efektowny i groźny wygląd.

liga sprawiedliwosci zacka snydera superman

Nie obyło się również bez pewnych zgrzytów – prócz wspomnianego nadużywania slo-mo (które mnie aż tak bardzo nie raziło), Snyder przedobrzył jeszcze co najmniej dwa razy. Pierwszy problem to wepchana do filmu nie wiadomo po co postać Marsjańskiego Łowcy. Raz, że sam zabieg scalenia go z jedną ze znanych z poprzednich filmów postaci zdaje się kompletnie nie mieć sensu, to jeszcze gorszy jest sposób wprowadzenia tej postaci, który kompletnie burzy emocjonalny wydźwięk sceny go poprzedzającej. Fatalnie rozegrane, panie Snyder, fatalnie. Drugim poważniejszym problemem jest to, że film powinien się kończyć kilkanaście minut wcześniej, dokładnie w tym miejscu, w którym kończyła się wersja kinowa. Tymczasem Snyder serwuje nam kolejne sceny, z których każda stanowi „zahaczkę” dla przyszłych sequeli, które wedle wszelkiego prawdopodobieństwa nigdy nie powstaną. Szczególnie kontynuacja pomysłu ze „Świtu sprawiedliwości”, czyli kolejny sen Bruce’a Wayne’a o świecie zniszczonym przez Darkseida, sprawia wrażenie wsadzonego do filmu niemal na siłę. Być może lepiej by się sprawdził w innym miejscu niż końcówka, ale tak naprawdę cała ta sekwencja jest kompletnie zbyteczna. Kolejnym minusem, o którym wypadałoby wspomnieć, jest dość nijaka ścieżka dźwiękowa w wykonaniu Toma Holkenborga (aka Junkie XL). Miewa, co prawda, swoje przebłyski (jak choćby w wielkiej scenie Flasha), ale w zestawieniu z kompozycjami Danny’ego Elfmana do wersji kinowej jawi się jako monotonny łomot, a nadużywanie powiązanego z postacią Wonder Woman kobiecego zaśpiewu w pewnym momencie zaczyna wręcz śmieszyć. Jedynym plusem tej zmiany jest większa spójność muzyki Junkiego z poprzednimi filmami, niż to miało miejsce w przypadku Elfmana, ale spadek jej poziomu jest bolesny, a w porównaniu z kompozycjami Zimmera do „Man of Steel” wypada to mocno niewyraźnie. Na koniec coś, co nie jest może ewidentną wadą, ale zostawia pewien niedosyt. Chodzi mianowicie o rolę Supermana w filmie. Co prawda, dodano mu kilka scen (w tym te, które znalazły się w dodatkach wydania Blu-ray wersji kinowej), ale dla równowagi kilka zabrano (Snyder nie korzystał w swojej wersji z niczego, co nakręcił Whedon), a że jednocześnie czas trwania filmu zwiększył się dwukrotnie, to i udział Supermana sprawia wrażenie jeszcze mniejszego niż do tej pory. Wszystkie wyżej wymienione problemy to jednak w gruncie rzeczy drobiazgi, które nie są w stanie znacząco obniżyć oceny filmu.

Podsumowując – „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” to zdecydowanie bardziej satysfakcjonująca wersja filmu niż kinowe monstrum Frankensteina, które mieliśmy okazję oglądać w 2017 roku, a przy okazji najbardziej radykalna wersja reżyserska w historii kina, jeśli chodzi o procentowy udział nowego materiału. Choć niepozbawiona jest mankamentów i potknięć, to jednak czuć, że stał za nią człowiek z własną, w dużej mierze spójną wizją. Trudno w tej chwili wyrokować, jak wyglądałby ten film, gdyby Snyderowi dane było ukończyć go przed kinową premierą, ale sądzić należy, że byłby przyjęty zdecydowanie lepiej, przy czym nie wiadomo, czy w takim wypadku w ogóle otrzymalibyśmy jego czterogodzinną wersję. Tak czy inaczej, wielka szkoda, że wizja ta nie będzie kontynuowana, a wszystko zdaje się wskazywać na to, że nie zobaczymy już więcej filmów z Henrym Cavillem w roli Supermana, do której aktor ten jest stworzony. Tak naprawdę całe DCEU zdaje się aktualnie zmierzać w arcy-nieciekawym kierunku, a omawiany tu film może się okazać istnym łabędzim śpiewem filmowego  uniwersum, którego szanse na podjęcie rzuconej przez Marvela rękawicy tak paskudnie zaprzepaszczono. Obym się mylił w tym względzie, a póki co pozostaje się cieszyć, że Zack Snyder otrzymał swoją szansę, by zaprezentować nam film taki, jaki chciał stworzyć, a efektem tego jest jedna z lepszych produkcji spod szyldu DC, a przy tym z pewnością najlepsza na przestrzeni ostatnich kilku lat.

5
Film

Obraz

Pierwszym, co się rzuca w oczy, gdy włączamy film, jest oczywiście nietypowy aspect ratio 1.33:1 (4:3). Snyder dostał pełną swobodę, więc zrobił to, na co od początku miał ochotę i zaprezentował film w dość, ujmijmy to, archaicznych proporcjach, które niejednego mogą razić. Sam nie narzekam, proporcje mi nie przeszkadzały, wręcz przeciwnie. Film zyskał na tym specyficzny i wyróżniający się spośród innych produkcji należących do tego gatunku charakter. Warto w tym miejscu dodać, że wbrew temu, co niektórzy twierdzą, automatyczny zoom na TV do 16:9 jest bardzo kiepskim pomysłem, bo Snyder wiele ujęć kadruje w taki sposób, że to, co w kadrze najważniejsze, ląduje na samym jego dole lub na samej górze, więc taki sposób oglądania będzie niejednokrotnie skutkował ucinaniem istotnych elementów poszczególnych ujęć (jak choćby głów bohaterów), a przypadkowa kompozycja kadrów po prostu nie zadziała tak, jak powinna. Warto przy tym wspomnieć, że choć większość ujęć w wersji reżyserskiej pokazuje więcej u góry i dołu niż ich odpowiedniki z wersji kinowej, to jednak znaleźć możemy całkiem sporo takich, które zostały przycięte z kinowego 1.78:1 do 4:3, tracąc tym samym część kadru po jego bokach (między innymi ujęcie, w którym Flash łapie batarang, czy cały szereg ujęć w pierwszej scenie akcji z udziałem Wonder Woman).

Co się tyczy jakości materiału video – by nie przesadzić z kompresją, zdecydowano się podzielić film na dwie płyty i choć nie do końca podoba mi się wybrany punkt podziału (preferowałbym równe części, czyli przerwę po rozdziale trzecim), to jednak posunięcie to w samym założeniu było jak najbardziej trafne. Nawet bliższe oględziny nie wykazały artefaktów po kompresji czy jakichkolwiek innych niepokojących defektów. Nakręcony na 35-milimetrowej taśmie film charakteryzuje się przyjemną dla oka warstwą naturalnie wyglądającego ziarna (wyraźnie przy tym subtelniejszego niż w przypadku poprzednich filmów Snydera wchodzących w skład serii). Obraz jest wyrazisty i szczegółowy, a w połączeniu z wizualnym zmysłem reżysera, zalety te nabierają większego niż zwykle znaczenia. „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” oferuje dość przygaszoną w stosunku do wersji kinowej kolorystykę, która jednak zdecydowanie lepiej wpisuje się zarówno w atmosferę całej trylogii, jak i klimat tej wersji filmu. Ogólnie mamy tu do czyniena z prezentacją video, wobec której trudno wysunąć jakiekolwiek zarzuty (pomijając subiektywne odczucia niektórych widzów względem wybranego AR). Warto w tym miejscu dodać, że wizualne walory w przypadku wydania 4K UHD dodatkowo zyskają na mocy, ponieważ film jest tam zaprezentowany w natywnym 4K.

„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU? „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU?

„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU? „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU?

„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU? „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU?

„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU? „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU?

„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU? „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU?

„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU? „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU?

„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU? „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU?

„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU? „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU?

„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU? „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU?

„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU? „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – recenzja filmu i wydania Blu-ray. Łabędzi śpiew DCEU?

Wykres bitrate'u wideo na płycie Blu-ray

Poniżej prezentujemy wykresy bitrate'u video recenzowanej płyty Blu-ray, a dodatkowo także bitrate obrazu filmu „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera dostępnego w polskiej bibliotece serwisu iTunes dla posiadaczy urządzeń Apple TV i Apple TV 4K w rozdzielczości 4K i Full HD. Pamiętajcie, że w przypadku filmu 4K został użyty inny kodek.

Po kliknięciu w obrazek przejdziecie do narzędzia, w którym można wyłączyć wybrany wykres i sprawdzać bitrate w konkretnym miejscu.

Wykres bitrate'u wideo na płycie Blu-ray „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera”

6
Obraz

Dźwięk

Na płytach otrzymujemy szereg opcji dźwiękowych, z których interesować będzie nas przede wszystkim oryginalne audio w formacie Dolby Atmos / TrueHD 7.1. Mamy tu do czynienia z wyśmienitą przestrzenną prezentacją, która dosłownie wchłania widza, w połączeniu z imponującą warstwą wizualną, przenosząc go w świat filmu. Dialogi brzmią odpowiednio wyraziście bez względu na to, czy przemawia charczący Batman, odpowiednio „nieziemsko” zmodulowany Steppenwolf, wesołkowaty Flash czy macho-Aquaman. Nawet jeśli muzyka Toma Holkenborga nie porywa sama w sobie na tyle, by przyszło mi do głowy jej słuchać w oderwaniu od filmu, to jej brzmienie odpowiednio podkreśla prezentowane sceny, podobnie zresztą, jak czynią to wykorzystane w filmie piosenki (w tym aż dwukrotnie Nick Cave). Ma co robić także Subwoofer, wyraźnie aktywny chociażby w scenie przebudzenia Mother Boxu czy efektownych sekwencjach bitewnych. Ścieżka ustępuje nieco mocą tej z „Batman V. Superman”, jednak wciąż ma wiele do zaoferowania i nie powinna rozczarować miłośników ekstremalnych dźwiękowych doznań.

Dla widzów preferujących polską ścieżkę dźwiękową, dobra wiadomość. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku wersji kinowej, tak i tym razem otrzymujemy do wyboru zarówno dubbing, jak i lektora (obydwie ścieżki w formacie Dolby Digital 5.1). W tym pierwszym przypadku głównym bohaterom użyczyli głosów ci sami aktorzy, co w przypadku wersji kinowej, za wyjątkiem Batmana (Jacka Rozenka zastąpił Przemysław Glapiński). Nieco więcej zmian mamy na drugim planie (innymi głosami przemówią choćby Hippolita, Silas Stone czy komisarz Gordon). Lektorem, podobnie jak w wersji kinowej, jest Piotr Borowiec, czytający tłumaczenie uwzględniające kilka ostrzejszych przekleństw.

5
Dźwięk

Dodatki

liga-sprawiedliwosci-bd-menu

Na pierwszej z dwóch płyt znajdziemy jeden, jedyny materiał video – liczącą sobie niespełna 25 minut „Drogę do Ligi Sprawiedliwości”. Jeśli ktoś liczył na to, że dowie się tu czegoś ciekawego o okolicznościach powstania wersji reżyserskiej Zacka Snydera, to może o tym zapomnieć. Reżyser wspomina jedynie, że fani chcieli tej wersji i cieszy się, że mógł im ją pokazać. Poza tym mamy tu głównie standardowe słodzenie sobie nawzajem w wykonaniu Snydera, jego żony oraz aktorów. Dokument dotyczy nie tylko „Ligi Sprawiedliwości”, ale i dwóch poprzednich filmów Snydera wchodzących w skład serii, ale nie ma do zaproponowania praktycznie niczego ciekawego. Spore rozczarowanie, ale widać jest jeszcze za wcześnie, żeby ktoś oficjalnie zabierał głos w sprawie całej sytuacji z tzw. „Snyder Cutem”.

2
Dodatki

Opis i prezentacja wydania

Film otrzymujemy w standardowym, dwupłytowym, plastikowym opakowaniu. Na okładce nie najgorsza grafika, całość prezentuje się przyzwoicie, choć bez wodotrysków. Z tyłu okładki standardowy opis fabuły i specyfikacja. Szkoda, że nie postarano się o różne nadruki dla obu płyt.

Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera Blu-ray Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera Blu-ray

4
Opakowanie

Podstawowe informacje z raportu BDInfo

Disc Title: ZACK_SNYDERS_JUSTICE_LEAGUE_D1
Disc Size: 42 304 674 983 bytes
Length: 2:21:58.510 (h:m:s.ms)
Size: 36 505 282 560 bytes
Total Bitrate: 34,28 Mbps

VIDEO:

Codec Bitrate Description
----- ------- -----------
MPEG-4 AVC Video 22392 kbps 1080p / 23,976 fps / 16:9 / High Profile 4.1

AUDIO:

Codec Language Bitrate Description
----- -------- ------- -----------
Dolby TrueHD Audio English 3157 kbps 7.1 / 48 kHz / 3157 kbps / 16-bit (AC3 Embedded: 5.1-EX / 48 kHz / 448 kbps)
Dolby Digital Audio Polish 448 kbps 5.1 / 48 kHz / 448 kbps
Dolby Digital Audio Polish 448 kbps 5.1 / 48 kHz / 448 kbps

SUBTITLES:

Codec Language Bitrate Description
----- -------- ------- -----------
Presentation Graphics English 26,945 kbps
Presentation Graphics Polish 0,466 kbps

Pełne raporty BD-info dostępne są pod odnośnikami:

Specyfikacja

Dystrybucja

Galapagos

Data wydania

16.06.2021

Opakowanie

Elite

Czas trwania [min.]

242

Liczba nośników

2

Obraz

Aspect Ratio: 1.33:1 (4:3)

Dźwięk oryginalny

Dolby Atmos / Dolby TrueHD 7.1

Polska wersja

Dolby Digital 5.1 (dubbing, lektor – Piotr Borowiec) i napisy

Podsumowanie

Już choćby sam fakt, w jakich okolicznościach powstała ta wyjątkowa (właściwie jedyna w swoim rodzaju) wersja reżyserska, stanowi istotny argument przemawiający za tym, by się z nią zapoznać. O wersji kinowej dokończonej przez Jossa Whedona właściwie wypadałoby w tym momencie zapomnieć, ponieważ wizja oryginalnego reżysera zwyczajnie bije ją na głowę, nawet jeśli nie jest pozbawionym wad ideałem. Miłośnicy kina superbohaterskiego, szczególnie spod znaku DC, powinni bez wahania dołączyć ten film do swojej kolekcji. Zdecydowanie jest tego wart.

Kompletne informacje na temat wydania Blu-ray z filmem „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” znajdziecie na Filmoskopie.

5
Film
6
Obraz
5
Dźwięk
2
Dodatki
4
Opakowanie
4
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

Gdzie kupić wydanie Blu-ray z filmem „Liga Sprawiedliwości  Zacka Snydera”?

Film do recenzji otrzymaliśmy dzięki uprzejmości firmy Galapagos.

zdj. Warner Bros. / Galapagos / zdjęcia własne