Mamy pierwsze opinie o „Małej syrence”. Fenomenalna Halle Bailey lśni w nierównym remake’u

Do sieci trafiły właśnie pierwsze opinie poświęcone najnowszemu widowisku z serii disnejowskich remake'ów. Czego dowiadujemy się z nich o aktorskiej „Małej syrence”? Przede wszystkim, że, na przekór hejterom, Halle Bailey znakomicie sprawdziła się w kreacji Ariel. Zakwestionowano jednak, czy – jako całość – przeróbka dorasta do animowanego klasyka. 

Pierwsze minirecenzje „Małej syrenki” trafiły do sieci wkrótce po premierowym pokazie w Los Angeles i zarazem na ponad dwa tygodnie przed globalnymi pokazami filmu. Opinie o filmie zwracają uwagę na tytułową kreację Halle Bailey oraz szereg udanych drugoplanowych występów (w tym zwłaszcza Daveeda Diggsa oraz Melissy McCarthy). Filmowa księżniczka Ariel otrzymała uznanie pierwszych widzów za swój niezwykły talent wokalny oraz emocjonalną i angażującą grę aktorską, przenoszącą urok oryginalnej postaci. Gorszego przyjęcia doczekała się obecność głównego antagonisty historii, mierne stawki oraz warstwa realizacyjna, zwłaszcza część wizualna. Choć nie zabrakło głosów twierdzących, że „Syrenkato najlepsze widowisko live-action w katalogu dotychczasowych remake'ów, sporo przedstawicieli branży wskazuje raczej na film mierzący się z wieloma bolączkami, wykonany szablonowo i bez szczególnego polotu. Zerknijcie na najciekawsze wypowiedzi.

Sprawdź też:  „Nie zwracam na to uwagi, jestem z Głębokiego Południa”. Halle Bailey o rasistowskich komentarzach wokół „Małej syrenki”

Aktorska [„Mała syrenka”] Disneya jest magiczna, emocjonalna i ujmująca. Rob Marshall wyreżyserował najlepszy film live action Disneya. Piękna muzyka Lina-Manuela Mirandy i Alana Menkena lśni. Halley Bailey jest niezwykła, a Melissa McCarthy stworzyła na ekranie świetną Urszulę.

„Mała syrenka”: Urocza, ale niezmiernie nierówna. Halle Bailey, Jonah Hauer-King, Melissa McCarthy i Javier Bardem wkładają serce i duszę w film, który nie jest w stanie umknąć przed animowanym dziedzictwem. Film jest najlepszy, gdy ucieka w kampowe odloty. Niestety zarazem, bez specjalnego powodu, ogranicza swoje fantazyjne elementy. 

Ujmująca, ale nierówna „Mała syrenka” nie wyczarowuje tej samej magii, co animowany klasyk, ale ma w sobie na tyle reżyserskich niuansów Roba Marshalla, by pochwycić widownię. Halle Bailey i Melissa McCarthy są wspaniałe. Daveed Digg i Awkwafina zapewniają solidne sceny komiczne. 

„Mała syrenka” pełna jest świetnych chwil z Halle Bailey i Melissą McCarthy, ale to w większości schematyczny remake, który nie jest tak dobry, jak oryginalne arcydzieło.

To naprawdę prosta sprawa. Czekasz na premierę „Małej syrenki”? To ci się spodoba. Ten film to dokładnie to, czego się spodziewasz. Jesteś sceptyczny i obawiasz się o to, co zobaczysz? To też jest zasadne. Film wygląda dziwnie i jest rozproszony. Bailey jest świetna. McCarthy rządzi. Muzyka działa, ale całość wydaje się po prostu niepotrzebna. 

Może i pod wodą wszystko wygląda na trochę nieoszlifowane, ale „Mała syrenka” daje radę odtworzyć część oryginalnej magii, z pomocą ponadczasowej historii i obsady. Daveed Diggs i Melissa McCarthy robią duże wrażenie, ale to Halle Bailey zachwyca ze swoim pięknym śpiewem i empatycznym czarem.

„Mała syrenka” to remake aktorski, który zachowuje serce i duszę tej dobrze znanej i uwielbianej opowieści, a część elementów przesuwa jeszcze dalej – dzięki idealnej, co do jednej nuty, gwiazdorskiej kreacji Halle Bailey. Ona urodziła się, by występować na wielkim ekranie i to dla niej warto ten film zobaczyć.

„Mała syrenka” to z całą pewnością jedna z lepszych adaptacji live action. Halle Bailey wkłada niezwykłe emocje w swoją wersję Ariel i oglądając ją miałem ciarki. Z kolei Urszula Melissy McCarthy i Daveed Diggs w roli Sebastiana kradną całe sceny.

„Mała syrenka” to hołd dla wszystkich małych dziewczynek, które nie boją się marzyć. Halle Bailey to czysta magia, a Daveed Diggs ujmuje, jako Sebastian.

„Mała syrenka” zbliża się do bycia najlepszą aktorską adaptacją Disneya, ale wciąż nie radzi sobie w kategorii złoczyńców. Halle Bailey JEST Ariel i każda jej scena niesie z sobą prawdziwe ciary. To taka interpretacja małej syrenki, jakiej jeszcze nie widzieliście.

Sprawdź też: Kim byli oryginalni „Strażnicy Galaktyki?” Star-Lorda miał zagrać gwiazdor „U nas w Filadelfii”. W Groota wcielił się Polak

„Mała syrenka” – opis fabuły. Kiedy premiera następnego disnejowskiego remake'u?

Niepokorna Ariel, najmłodsza z córek króla Trytona, pragnie dowiedzieć się więcej o świecie poza morzem i podczas wizyty na powierzchni zakochuje się w księciu Eryku. Podczas gdy syrenom zabrania się kontaktów z ludźmi, Ariel stara się podążać za głosem serca. Zawiera umowę ze złą Urszulą, która daje jej szansę na doświadczenie życia na lądzie, ale ostatecznie stawia jej życie — i koronę ojca — w niebezpieczeństwie.

Oprócz Bailey, McCarthy i Diggsa główną obsadę „Małej syrenki” tworzą: Jonah Hauer-King jako książę Eryk, Javier Bardem jako Król Tryton oraz Jacob Tremblay udzielający głosu Florkowi, małej rybce, która jest najlepszym przyjacielem protagonistki. Reżyseruje Rom Marshall („Chicago”), który nakręcił film na podstawie scenariusza Davida Magee („Marzyciel”). 

„Mała syrenka” trafi na ekrany polskich kin dokładnie 26 maja.

 Zdj. Disney