Po pierwszych pokazach filmu „Mandalorian i Grogu” w sieci zaczyna robić się coraz goręcej. Nowa produkcja od Lucasfilm miała być wielkim powrotem „Gwiezdnych wojen” na kinowe ekrany po kilkuletniej przerwie, ale najnowsze doniesienia sugerują, że Disney może mieć spore obawy o odbiór widowiska.
„Gwiezdne wojny” wracają na duży ekran. „Mandalorian i Grogu” z pierwszymi opiniami
Według branżowych przecieków prognozy box office dla filmu są bardzo rozbieżne. Część analityków przewiduje otwarcie na poziomie około 70 mln dolarów podczas standardowego weekendu i ponad 80 mln dolarów w trakcie długiego weekendu świątecznego. Wszystko ma jednak zależeć od recenzji, a właśnie wokół nich zaczynają pojawiać się kontrowersje.
Dziennikarze z różnych regionów świata informują bowiem, że Disney ogranicza pokazy prasowe filmu. To sytuacja dość nietypowa, ponieważ wcześniejsze kinowe odsłony „Gwiezdnych wojen” były szeroko prezentowane krytykom przed premierą. Brak pokazów w części miast wywołał spekulacje, że Lucasfilm nie jest do końca pewne jakości swojej nowej produkcji.
Nawet reakcje po hollywoodzkiej premierze nie okazały się tak entuzjastyczne, jak zapewne liczył Disney. Oczywiście pojawiły się bardzo pozytywne opinie, ale obok nich można znaleźć również sporo bardziej chłodnych komentarzy. To o tyle zaskakujące, że na tego typu wydarzenia zwykle zapraszana jest starannie wyselekcjonowana grupa recenzentów i influencerów.
Griffin Schiller z serwisu Film Speak określił produkcję jako „techniczną, ale nudną”. Krytyk stwierdził, że całość przypomina skrócony sezon serialu, który ogląda się bardziej jak przerywniki filmowe z gry wideo niż pełnoprawne kinowe widowisko. Jego zdaniem większa skala filmu obnażyła problemy scenariusza oraz brak emocjonalnego ciężaru historii. Jeszcze ostrzej wypowiedział się Bill Bria, który napisał wprost, że to pierwszy film z uniwersum „Star Wars”, którego wręcz „nie znosi”. Według niego produkcja jest „niesamowicie nudna” i przypomina maraton najbardziej nijakich odcinków serialu.
Część recenzentów była jednak nieco bardziej wyrozumiała. Tessa Smith z Mama’s Geeky przyznała, że widzowie zakochani w Grogu prawdopodobnie będą dobrze się bawić dzięki humorowi oraz efektownym scenom akcji. Jednocześnie zaznaczyła, że film cierpi na braki w dialogach i fabule oraz jest zdecydowanie za długi. Kristen Lopez pochwaliła natomiast klimat filmu i relację między Dinem Djarinem a Grogu. Jej zdaniem produkcja nadrabia urokiem i świetnie wykonanymi efektami praktycznymi, a całość momentami przypomina klimatem klasyczne fantasy pokroju „Willow”.
Sprawdź też: „Avatar: Ogień i popiół” w końcu trafi na Disney+. Jest data premiery!
Bardziej mieszane odczucia miał Germain Lussier, który napisał, że film jest dokładnie tym, czego można było się spodziewać — większym i dłuższym odcinkiem serialu. Według niego twórcy bardziej skupili się na nowych lokacjach i stworzeniach niż na rozwoju bohaterów. Pojawiają się również głosy krytykujące samą strukturę widowiska. Jonathan Sim określił „The Mandalorian and Grogu” jako jeden z najsłabszych filmów w historii „Gwiezdnych wojen”. Recenzent zarzucił produkcji brak emocji, przewidywalność oraz sceny akcji przypominające „mieszanie figurek akcji i komputerowych potworów”.
Niepokojące dla studia mogą być również wcześniejsze reakcje po pokazie pierwszych 25 minut filmu w formacie IMAX. Jake Kleinman z Polygon stwierdził, że materiał bardziej przypominał wysokobudżetowy serial streamingowy lub grę wideo niż pełnoprawne kinowe widowisko z uniwersum „Gwiezdnych wojen”. Krytyk porównał nawet oprawę wizualną do produkcji znanych z platform streamingowych pokroju Netfliksa.
„Mandalorian i Grogu” zadebiutuje w kinach już 22 maja i będzie pierwszym filmem z uniwersum „Star Wars” od czasu premiery „Skywalker. Odrodzenie” z 2019 roku. Disney wyraźnie liczy na ponowne rozkręcenie kinowej marki po mieszanym odbiorze ostatniej trylogii. Pytanie tylko, czy przeniesienie popularnego serialu z Disney+ na wielki ekran rzeczywiście było najlepszym pomysłem na wielki powrót „Gwiezdnych wojen”.
zdj. Disney