Mel Gibson wraca do historii Jezusa Chrystusa i tym razem najwyraźniej zamierza zrobić to z rozmachem, na jaki kino biblijne dawno sobie nie pozwoliło. „Zmartwychwstanie Chrystusa” powstaje jako dwuczęściowa produkcja, a każda z odsłon ma dysponować budżetem wynoszącym około 125 mln dolarów. Łącznie daje to astronomiczną kwotę 250 mln dolarów.
Gibson obiecuje „acid trip”
To szczególnie imponujące, jeśli przypomnimy sobie, że „Pasja” z 2004 roku kosztowała około 30 mln dolarów. Gibson otrzymał więc tym razem wielokrotnie większe środki i, jak wynika z jego najnowszych wypowiedzi, zamierza wykorzystać je do stworzenia widowiska, które zdecydowanie wykracza poza klasyczną biblijną opowieść.
„Zmartwychwstanie Chrystusa” rozpocznie się po ukrzyżowaniu Jezusa. Nie będzie to jednak tradycyjna opowieść skupiona wyłącznie na wydarzeniach opisanych w Ewangeliach. Gibson już wcześniej zapowiadał, że film będzie czymś w rodzaju „acid tripu”. W produkcji mają pojawić się między innymi anielskie i demoniczne starcia, a także zejście Chrystusa do piekła.
Teraz reżyser zdradził kolejne szczegóły. W rozmowie z „The Christian Post” Gibson powiedział, że widzowie będą przemieszczać się pomiędzy różnymi rzeczywistościami i wymiarami.
„Będziecie w różnych królestwach. (...) Będziecie w firmamencie przed stworzeniem. Będziecie w piekle sprawiedliwych, a potem w piekle potępionych.”
Reżyser zaznaczył, że historia nie będzie ograniczać się wyłącznie do wydarzeń rozgrywających się na Ziemi. Film ma przeskakiwać pomiędzy różnymi miejscami i momentami, pokazując wydarzenia, które trudno byłoby znaleźć w typowym widowisku biblijnym.
Pojawi się piekło, upadłe anioły i narodziny Szatana
To właśnie te elementy mogą sprawić, że „Zmartwychwstanie Chrystusa” będzie jednym z najbardziej nietypowych filmów o Jezusie, jakie kiedykolwiek trafiły do kin.
Gibson zamierza bowiem rozszerzyć opowieść o wydarzenia, których Biblia nie opisuje szczegółowo. Reżyser wskazuje, że Ewangelie są jedynie fragmentarycznym zapisem życia i działalności Jezusa. Jego zdaniem pozostawiają więc ogromną przestrzeń do interpretacji i twórczego rozwinięcia historii. To pozwoli mu przedstawić wydarzenia, które mogły mieć miejsce pomiędzy tymi znanymi z Pisma Świętego. Wśród zapowiadanych elementów znajdują się między innymi piekło, upadłe anioły oraz historia związana z pochodzeniem Szatana. Gibson chce więc zagłębić się w kosmiczny, nadprzyrodzony wymiar historii Chrystusa.
Tym razem Gibson ma znacznie więcej pieniędzy
Ogromny budżet jest jednym z najbardziej zaskakujących aspektów całego przedsięwzięcia. „Pasja” była produkcją relatywnie niewielką jak na hollywoodzkie standardy. Kosztowała około 30 mln dolarów, a mimo to stała się gigantycznym sukcesem. „Zmartwychwstanie Chrystusa” ma dysponować budżetem ponad czterokrotnie większym — i Gibson doskonale zdaje sobie sprawę z możliwości, jakie daje mu tak duża suma.
„Oczywiście mieliśmy więcej pieniędzy do dyspozycji, więc mamy więcej zabawek, więcej narzędzi i możemy robić większe i lepsze rzeczy.”
Trudno o bardziej bezpośrednią zapowiedź tego, że sequel „Pasji” będzie zdecydowanie większym widowiskiem.
Nie będzie Caviezela i Moniki Bellucci
Zmieni się również obsada. Jim Caviezel, który wcielał się w Jezusa w „Pasji”, nie powróci w tej roli. Podobnie Monica Bellucci, znana z roli Marii Magdaleny. Jezusa zagra tym razem Jaakko Ohtonen, natomiast w rolę Marii Magdaleny wcieli się Mariela Garriga. Zmianie uległa również kwestia języka. W przeciwieństwie do „Pasji”, która słynęła między innymi z wykorzystania aramejskiego i łaciny, nowy film ma być nakręcony w standardowym języku angielskim. To z pewnością uczyni produkcję bardziej przystępną dla szerokiej publiczności, choć dla części fanów pierwszego filmu może być to kontrowersyjna decyzja.
„Zmartwychwstanie Chrystusa” będzie ogromnym testem
Gibson stawia tym projektem na bardzo dużo. Otrzymał budżet, który jest wręcz niewiarygodny jak na współczesny film biblijny, a jednocześnie ma pełną swobodę w rozwijaniu historii.
Pierwsza część ma trafić do kin 6 maja 2027 roku, natomiast druga będzie miała premierę 25 maja 2028 roku. Jeżeli Gibson rzeczywiście zrealizuje wszystkie swoje pomysły, możemy dostać film, który będzie czymś znacznie bardziej nietypowym niż kolejna ekranizacja historii Jezusa. Wielkie widowisko, piekło, anioły, demony, różne wymiary i wydarzenia rozgrywające się jeszcze przed stworzeniem świata — wszystko to brzmi jak mieszanka filmu biblijnego, fantasy i surrealistycznego kina.
Jedno jest pewne: „Zmartwychwstanie Chrystusa” trudno będzie zignorować. Pozostaje tylko pytanie, czy Gibson stworzy arcydzieło, kompletnie szalone widowisko, czy — co być może najbardziej interesujące — jedno i drugie jednocześnie.
zdj. Lionsgate