Wes Anderson nie lubi swoich naśladowców z TikToka. „Kiedy ktoś wysyła mi coś takiego, natychmiast to kasuję”

Hasztag #wesanderson na TikToku ma już ponad miliard wyświetleń. Jeśli zastanawialiście się, co o rozmaitych przeróbkach osobliwego stylu filmowca, sądzi sam zainteresowany, to spieszymy z odpowiedzią. Krótko mówiąc — twórca „Asteroid City” nie jest ich fanem, także nawet nie próbujcie mu ich wysyłać.

Wes Anderson vs TikTok. Dlaczego filmowiec nie lubi swoich naśladowców?

Tiktokowy trend naśladujący styl Wesa Andersona eksplodował na platformie na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. Użytkownicy aplikacji z różnych miejsc świata zaczęli masowo publikować nakręcone według zasad symetrii filmiki z charakterystycznymi dla Amerykanina pastelowymi kolorami, ekranowymi podpisami i muzyką Alexandre'a Desplata z „Francuskiego kuriera”. 

Zdaje się jednak, że Anderson nie uważa, by „naśladownictwo było najszczerszą formą pochlebstwa”. Pomimo ogromnego wzięcia filmików wśród tiktokowych fanów twórczości Andersona, sam reżyser podchodzi do trendu wyjątkowo niechętnie. Mało tego, wygląda na to, że reaguje na tę modę wręcz alergicznie

Bardzo dobrze chronię się przed oglądaniem takich rzeczy. Kiedy ktoś wysyła mi coś takiego, natychmiast to kasuję (...) Przepraszam, ale proszę, byście nie wysyłali mi rzeczy, w których ludzie mnie naśladują. Nie chcę na nie patrzeć, myśląc: „Czy to właśnie robię?” „Czy o to właśnie mi chodzi?”

Sprawdź też: „Asteroid City” – recenzja filmu. Pustynne życie z Wesem Andersonem

Przypomnijmy, że najnowszy film Andersona, czyli „Asteroid City” jest wyświetlany w polskich kinach od piątku. W tym roku na Netfliksa trafi krótkometrażowa produkcja Amerykanina zatytułowana „Zdumiewająca historia Henry'ego Sugara” z Benedictem Cumberbatchem w roli głównej. Według najnowszych doniesień autor planuje wejść na plan jeszcze jednego filmu pełnometrażowego w ciągu kilku kolejnych miesięcy. 

Źródło: The Times / Zdj. Derek Storm / Depositphotos.com