Choć na większości rynków zadebiutuje dopiero w przyszłym roku, wiemy już, że „Babilon” Damiena Chazelle'a okaże się komercyjnym rozczarowaniem. Jednym z powodów „upadku” trzygodzinnego eposu o rozpuście wczesnego Hollywoodu jest właśnie mocno przerośnięty metraż – twierdzą analitycy branży. W rozmowie z widzami reżyser wyjawił, że istnieje krótsza wersja tej produkcji, ale nie nadaje się do dystrybucji. Chazelle nakręcił ją telefonem na własnym podwórku.