Geralt na równi pochyłej. Widownia „Wiedźmina” malała z sezonu na sezon

Trzeci sezon „Wiedźmina” zadebiutował i zniknął w przepastnej ofercie netfliksowych nowości. Brak większego zainteresowania serialem inspirowanym powieściami Andrzeja Sapkowskiego odzwierciedla tendencję, z którą produkcja mierzy się niestety już od paru lat. W nowym raporcie podsumowano, jak zmieniała się widownia przygód Henry'go Cavilla w roli Geralta.

Odcinkowiec osadzony w świecie Sapkowskiego jeszcze od pierwszego sezonu mierzył się z ostrą krytyką ze strony nie tylko najbardziej zagorzałych fanów literackich pierwowzorów, a szerszego grona miłośników fantastyki, którzy wytykali serii liczne niedoróbki i słabostki. Mimo to pierwszy sezon „Wiedźmina” stał się trudnym do zakwestionowania hitem Netfliksa, przez wiele tygodni od swojej premiery broniąc pierwszego miejsca w zestawieniach oglądalności.

Teraz serwis Redanian Intelligence, przekazujący fanom Sapkowskiego najnowsze wieści o nadchodzących adaptacjach, zestawił z sobą wyniki osiągane przez „Wiedźmina” na przestrzeni wszystkich trzech sezonów. „Podobnie, jak inni streamerzy Netflix nigdy nie był szczególnie wylewny, jeśli chodzi o wyniki oglądalności” – czytamy w nowym raporcie. „Platforma wprowadziła jednak nową metodą przeliczania odtworzeń wybranych odcinków”. W ubiegłych latach Netflix wskazywał jedynie, ile godzin globalnie oglądano dany sezon – sposób ten faworyzował jednak serie o dłuższych sezonach i dłuższych metrażach. Przykładowo, jeżeli 10 milionów subskrybentów Netfliksa zdecydowało się na obejrzenie dwóch serii, z których jedna liczyłaby dziesięć godzin, zaś druga – sześć, w zestawieniu zwyciężyłaby pierwsza z nich, nawet jeśli obie cieszyłyby się taką samą popularnością.

W ramach nowego przelicznika, godziny odtwarzania podzielono przez metraż sezonu, otrzymując wynik, który Netflix określa mianem „wyświetleń”. Streamer chce w ten sposób doprowadzić do rzeczywistego odzwierciedlenia osiągów danej serii i umożliwić uczciwe podejście do oceniania ich popularności. Jak w takim ujęciu przedstawia się zainteresowanie „Wiedźminem”?

Czytaj też:

Trzeci sezon serialu o Geralcie stracił prawie połowę początkowej widowni

Redanian Intelligence przyglądnął się danym udostępnionym przez samego Netfliksa w ramach zestawień TOP 10 najpopularniejszych tytułów. Drugi sezon „Wiedźmina” miał znajdować się na tej liście przez sześć tygodni, zaś trzeci – przez osiem (przede wszystkim za sprawą podzielenia sezonu na dwie części).

W ramach drugiego sezonu serial inspirowany Sapkowskim wyświetlano przez 519,4 miliona godzin. Wynik ten drugi „Wiedźmin” odnotował na przestrzeni wspomnianych sześciu tygodni. Dzieląc tę liczbę przez ogólny czas trwania sequelowej serii (niecałe osiem godzin) otrzymujemy 67,6 milionów „wyświetleń” sezonu

Dla porównania, trzeci sezon oglądano w ciągu ośmiu tygodni w netfliksowej „topce” przez ponad 320 milionów godzin. Zastosowanie tych samych przeliczników (całościowa długość sezonu wyniosła nieco ponad 7 i pół godziny) wskazuje jednak, że serial cieszył się znacznie mniejszą popularnością. Sezon, w ramach którego z rolą Geralta pożegnał się Henry Cavill zaliczył „zaledwie” 43,1 miliony wyświetleń. Wynik ten jest zatem aż o 36% niższy od serii z 2021 roku. 

Jeszcze gorzej statystyki serialu fantasy Netfliksa przedstawiają się, gdy powyższe wyniki zestawimy ze znakomitymi osiągami pierwszego sezonu. W 2019 roku debiutancki wgląd w świat „Wiedźmina” odtwarzano przez ponad 663 miliony godzin (przez pierwszych 91 dni w ofercie platformy), co według nowych przeliczników streamera przekłada się na 83 miliony wyświetleń. Trzeci sezon odnotował zatem aż 48% mniej wyświetleń od debiutanckiej serii przygód Geralta, tracąc blisko połowę pierwotnej widowni

Nawet, gdy uwzględnimy fakt, że pierwszy sezon „Wiedźmina” miał parę tygodni więcej na zgromadzenie ogromnej liczby wyświetleń, trudno sobie wyobrazić, by najnowsza seria zdołała znaleźć się choćby w okolicach debiutu z 2019 roku. Przypomnijmy, że trzeci sezon wypadł już z zestawień najwyższej oglądalności – na ten moment jego wynik może podskoczyć więc o najwyżej kilka procent, pozostając daleko za sezonem drugim, o pierwszym nie wspominając.

Przypomnijmy, że w czwartym sezonie rolę Geralta przejmie od Henry'ego Cavilla aktor Liam Hemsworth. Na chwilę obecną nie wiemy jednak, kiedy mogłoby dojść do premiery odcinków z jego udziałem – w najwcześniejszych spekulacjach mówi się o końcówce przyszłego roku, aczkolwiek bardziej prawdopodobny jest okres oczekiwania trwający aż do roku 2025. Obok następnego sezonu głównej serii, Netflix pracuje też nad nowym filmem animowanym, zatytułowanym „The Witcher: Sirens of the Deep” oraz aktorskim prequelem poświęconym grupie rozbójników znanej jako Szczury.

źródło: Redanian Intelligence / zdj. Netflix