John Boyega miał wątpliwości co do „Ostatniego Jedi”

Ostatni Jedi” Riana Johnsona podzielił gwiezdnowojenny fandom, a dla niektórych spośród widowni przesądził o sukcesie całej trylogii ery Disneya. Jedno jest pewne – epizod VIII z całą pewnością postawił na radykalną subwersję oczekiwań, na dobre i na złe podważył większość zarysów fabuły naszkicowanych w „Przebudzeniu Mocy” i poważnie wpłynął na dziedzictwo kultowych bohaterów. Niezależnie od opinii, „Ostatni Jedi” powoli usuwa się w cień, robiąc miejsce dla debiutującego w przyszłym tygodniu „Skywalker. Odrodzenie”. Nim to jednak nastąpi – o kontrowersyjnych rozwiązaniach wypowiedział się jeszcze John Boyega, który w nowej trylogii wciela się w postać Finna

W wywiadzie przeprowadzonym przez serwis Hypebeast Boyega wyraził swoje niezadowolenie względem niektórych spośród wyborów Johnsona. Oto co aktor miał do powiedzenia:

„Przebudzenie Mocy” było początkiem czegoś naprawde solidnego. Jeśli mam być szczery to „Ostatni Jedi” wydawał mi się dość niepewny. Niekoniecznie zgodziłbym się z wieloma podjętymi decyzjami i niejeden raz rozmawiałem o tym z Markiem [Hamillem]. 

Aktor wypowiedział się tez o niezbalansowanej roli „wielkiej trójki” nowej trylogii:

W oryginalnych filmach z serii było znacznie więcej „tria”, mimo że film był w sumie o podróży Luke'a. A jednak Han i Leia mieli bardzo silną dynamikę. Nie wiem jak szybko uda nam się nawiązać taką dynamikę w epizodzie IX, ale jeżeli ona tam będzie, to będzie dobrze. Mam wrażenie, że po trzech filmach nie znamy ich tak dobrze jak Hana, Luke'a i Lei. I być może [epizod IX ] to najlepsza okazja, by poznać ich trochę lepiej.

Wydaje się więc, że aktor podziela sporą część zarzutów względem scenariusza „Ostatniego Jedi” – zgodnie z zapowiedziami, „Skywalker. Odrodzenie” ma skupić się na trójce głównych bohaterów i rzucić nieco światła na ich, do tej pory nieeksplorowaną, relację.

Nowe „Gwiezdne wojny” zadebiutują na ekranach kin już 18 grudnia.    

źródło: IndieWire.com / zdj. Disney