„Batman. Imposter” – recenzja komiksu. Sprawny kryminał o Batmanie

Pod koniec lutego nakładem wydawnictwa Egmont w ramach linii wydawniczej Black Label ukazał się komiks „Batman. Imposter”. Czy warto się nim zainteresować, zwłaszcza teraz, w obliczu niedawnej premiery nowego filmu o Mrocznym Rycerzu? Zapraszamy do lektury recenzji.

„Batman. Imposter” to kolejny komiks wydany przez Egmont w ramach linii Black Label, części amerykańskiego DC Comics, która została przekształcona z kultowego imprintu Vertigo i prezentuje powieści graficzne dla dojrzałego, pełnoletniego odbiorcy. Oprócz komiksów kojarzących się fanom właśnie ze wspomnianym Vertigo, znalazło się tam miejsce również dla najbardziej popularnych superbohaterów DC, jak np. Superman, Wonder Woman czy właśnie Batman. Oczywiście, nie każdy komiks jest równie udany, ale Black Label może pochwalić się już całkiem dobrą prasą. Nie inaczej jest w przypadku „Impostera”. To kolejna porządna pozycja i bez wątpienia komiks, który warto przeczytać w okolicach premiery Batmana Matta Reevesa.

Dlaczego? Bo również tutaj zabierani jesteśmy do Gotham pierwszych lat działalności Batmana, kiedy ten dopiero przeistacza się w mrocznego obrońcę Gotham, popełnia błędy, uczy się na nich, w swoich działaniach daleki jest od precyzji. Również tu głównym tematem jest wszechobecna korupcja niszcząca miasto, a całość ma realistyczny i przyziemny sznyt. Na pewno komiks wprowadzi czytelnika doskonale w klimat filmu Reevesa lub – jeśli sięgnie do niego już po seansie – pozwoli do tej stylistyki powrócić.

Batman Imposter recenzja komiksu plansza.jpg

„Batman. Imposter” opowiada historię – jak już wspomniałem – początkującego Mrocznego Rycerza. Do Gotham trafiamy w momencie, kiedy na ulicach miasta pojawia się drugi Batman, tytułowy imposter, który od oryginału różni się tym, że bezceremonialnie zabija przestępców, kierując się przy tym precyzją, która każe przypuszczać, że wszystkie morderstwa są częścią krwawej, osobistej wendetty. Jako czytelnicy obserwować możemy z jednej strony działania Batmana, który próbuje dowiedzieć się, kim jest jego naśladowca, a z drugiej młodej policjantki, która stara się poznać tożsamość sekretnego alter ego Bruce’a Wayne’a…

Scenarzysta Mattson Tomlin (znany filmowiec, autor np. netfliksowskiego „Power”) sprawnie rozpisuje tę historię jako wciągający i emocjonujący kryminał. Udanie portretuje przy tym postać Bruce’a Wayne’a, dużo uwagi poświęcając jego rysowi psychologicznemu. Świeżości nadają tu np. wątki z dzieciństwa Bruce’a, już po śmierci rodziców, czyli okresu, który cieszył się niewielkim zainteresowaniem dotychczasowych scenarzystów. Niestety, jego Batman nie jest tym samym, którego znamy z głównej linii komiksowej, a więc trudno mówić tu o poszerzeniu mitologii postaci o właśnie te elementy. Szczególnie, kiedy widzimy jak bezceremonialnie Tomlin zmienia relację młodego Wayne’a z Alfredem. Muszę przyznać, że był to zabieg, który nie do końca mnie przekonał.

Batman Imposter recenzja komiksu plansza egmont.jpg

Trudno z kolei znaleźć jakikolwiek zarzut dotyczący strony wizualnej komiksu. Znany również polskim czytelnikom włoski rysownik Andrea Sorrentino, laureat Nagrody Eisnera i współautor wydanych nad Wisłą „Jokera: Zabójczego Uśmiechu” czy „Gideon Falls”, idealnie odnajduje się w brudnym świecie Gotham. Jego rysunki są odpowiednio klasyczne i zamierzenie niedbałe. Na myśl przywołać mogą np. twórczość Davida Mazzucchelliego, znanego z kultowego „Batmana – Roku pierwszego”. Całość uzupełniają doskonałe kolory, za które odpowiada Jordie Bellaire. To niezwykły przypadek komiksu, którego kolorystyka jest integralną częścią narracji, bowiem wszystkie istotne elementy danych plansz podkreślane są czarno-białą kolorystyką i nierzadko zamknięciem w czerwonych ramkach. To naprawdę interesujący zabieg.

Podsumowanie

„Batman. Imposter” to wciągający i udany kryminał o Batmanie. Komiks, który z pewnością docenią fani postaci, ale też te osoby, które na co dzień nie mają do czynienia z tą postacią. Próg wejścia jest niezwykle niski, istotne elementy podane czytelnikowi, a wszystko stanowi absolutnie zamkniętą całość. Osobiście nie jestem przekonany do kilku pomysłów Tomlina, które – jak rozumiem – miały na celu podkreślenie odrębności jego dzieła, ale ostatecznie nie są to elementy psujące odbiór komiksu. Zresztą wszystkie ewentualne mielizny bez wątpienia przysłonięte zostaną doskonałymi rysunkami.

Więcej recenzji komiksów o Batmanie, które mogą Cię zainteresować:

Oceny końcowe

4
Scenariusz
6
Rysunki
5
Tłumaczenie
5
Wydanie
6
Przystępność*
5
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

* Przystępność – stopień zrozumiałości komiksu dla nowego czytelnika, który nie zna poprzednich albumów z danej serii lub uniwersum.

Specyfikacja

Scenariusz

Mattson Tomlin

Rysunki

Andrea Sorrentino

Oprawa

twarda

Druk

Kolor

Liczba stron

168

Tłumaczenie

Tomasz Sidorkiewicz

Data premiery

22 lutego 2022

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza komiksu.

zdj. Egmont / DC Comics