Legendarny reżyser Francis Coppola przymierza się do zrealizowania swojego wymarzonego projektu „Megalopolis”. W obszernym wywiadzie opisującym swoją najnowszą produkcję oraz dotychczasową karierę w Hollywood pięciokrotny laureat Oscara skrytykował współczesne kino postrzegane przez pryzmat marvelowskich produkcji. Rykoszetem oberwało się także takim reżyserom jak Denis Villeneuve i Cary Fukunaga.
Krytyka filmów Marvela stała się w ostatnich latach wyjątkowo popularna wśród twórców mających na koncie kilka głośnych i docenianych tytułów. Niepochlebnie o najpopularniejszym filmowym uniwersum w historii kina wypowiadali się między innymi Ridley Scott, Martin Scorsese, a także Denis Villeneuve. Teraz głos w sprawie współczesnego kina zabrał także Francis Coppola, który skrytykował przez pryzmat superbohaterskich produkcji ogół współczesnego filmu rozrywkowego. Reżyser „Ojca chrzestnego” i „Czasu Apokalipsy” stwierdził nawet, że w pułapkę schematyczności wpadli także utalentowani twórcy tacy jak chociażby wspomniany wcześniej Denis Villeneuve, który sam zarzucał kilka miesięcy temu zbyt dużą powtarzalność filmom Marvela.
Kiedyś były filmy studyjne. Teraz są filmy Marvela. A czym jest film Marvela? To jeden prototypowy film, który jest kręcony w kółko i w kółko i w kółko, aby wyglądał inaczej. Nawet utalentowani twórcy – możesz wziąć „Diunę”, zrobioną przez Denisa Villeneuve'a, niezwykle utalentowanego, zdolnego artystę, i możesz wziąć „Nie czas umierać”, wyreżyserowane przez Cary'ego Fukunagę – niezwykle utalentowanych, zdolnych artystów, możesz wziąć oba te filmy, i ty i ja możemy wyciągnąć tę samą sekwencję z obu z nich i połączyć je razem.
O czym opowie „Megalopolis”?
Prace nad „Megalopolis” miały wystartować w 2001 roku, ale po atakach terrorystycznych na World Trade Center z 11 września z projektu zaczęli wycofywać się producenci, a Coppola musiał zdecydować o odłożeniu swojego wymarzonego projektu, który miał rozgrywać się w Nowym Jorku i opowiadać o zniszczonym przez katastrofę mieście, z którego bogaty architekt chce stworzyć prawdziwą utopię. Ostatnio o nowym projekcie reżysera słyszeliśmy w pierwszej połowie 2019 roku, kiedy Coppola ogłosił, że w najbliższych miesiącach zamierza w końcu rozpocząć prace na planie filmu „Megalopolis”, ambitnego projektu science fiction, który przygotowuje od lat. Prace ostatecznie nie wystartowały ze względu na wybuch epidemii. Teraz jednak Francis Coppola ponownie jest gotowy do rozpoczęcia przygotowań. Z nowego wywiadu dowiedzieliśmy się, że film ma być historią miłosną połączoną z filozoficznym spojrzeniem na naturę człowieka. Akcja ma toczyć się w Nowym Jorku przesiąkniętym echami starożytnego Rzymu. Coppola oszacował, że na zrealizowanie filmu będzie potrzebował około 120 milionów dolarów. Reżyser stwierdził, że marzy o stworzeniu produkcji, która stałaby się tak legendarna jak „To wspaniałe życie” — film, który każdy ogląda raz w roku po wsze czasy. „Zamiast mówić w Nowy Rok o tym, że zamierzasz schudnąć, chciałbym, aby padło jedno pytanie, czy społeczeństwo, w którym żyjemy, jest dla nas jedynym dostępnym?”.
Ostatnie doniesienia na temat obsady „Megalopolis” ujawniały, że rozmowy z reżyserem prowadzą Oscar Isaac, Forest Whitaker, Cate Blanchett, Jon Voight oraz James Caan, z którym Coppola pracował przy „Ojcu chrzestnym”. W filmie mogą pojawić się także Zendaya, Michelle Pfeiffer i Jessica Lange.
źródło: gq.com / zdj. Warner Bros. / Universal Pictures / MGM