Rey i Finn znowu razem? John Boyega negocjuje powrót do „Gwiezdnych wojen”. To nie Rey będzie główną bohaterką?

Wiemy już, że Daisy Ridley powróci jako Rey w nowym filmie „Star Wars”, którego akcja rozegra się 15 lat po wydarzeniach z produkcji „Skywalker. Odrodzenie”. Zakulisowe źródła donoszą, że John Boyega również ma pojawić się w filmie i powrócić do roli Finna.

John Boyega jednak powróci jako Finn? Aktor zmienia zdanie

Przypomnijmy, że relacja Boyegi z kierownictwem Lucasfilmu od lat pozostawała wyboista. Jeszcze w 2020 roku aktor otwarcie skrytykował zepchnięcie jego postaci na drugi plan i twierdził, że początkowo miał odegrać znaczącą i oryginalną rolę. „Co chcecie, żebym powiedział? To było wspaniałe doświadczenie, cieszę się, że mogłem być tego częścią? (...) Całą niuansową część podarowali Adamowi Driverowi i Daisy Ridley. Bądźmy szczerzy. Daisy to wie. Adam też. Wszyscy to widzą. To nie jest tak, że ujawniam coś szokującego” – opowiadał wówczas w jednej z rozmów. W sierpniu zeszłego roku zapewniał z kolei, że nie chce powracać do roli, która zrobiła z niego gwiazdę kina: „Na tym etapie dobrze sobie radzę bez tego” – odpowiedział w programie Johna Fugelsanga.

Sprawdź też: Gwiazda „Teda Lasso” z główną rolą w „Venomie 3”. Juno Temple dołącza do Marvela.

W ostatnich wywiadach Boyega odnosił się do swojej roli w trylogii już nieco łagodniej, co wywołało spekulacje na temat tego, że jednak jest zainteresowany powrotem do roli i tak faktycznie się okazało. Najnowsze przecieki sugerują, że aktor poprawił już swoje relacje z Kathleen Kennedy i negocjuje powrót do roli Finna, który był jednym z głównych bohaterów ostatniej trylogii. Jak na razie Boyega nie podpisał jeszcze kontraktu, ale mówi się, że doszedł już do porozumienia ze studiem i jego powrót jest niemal przesądzony.

Daisy Ridley nie będzie główną bohaterką w nowym filmie z „Gwiezdnych wojen”?

Dwa zakulisowe źródła odpowiadające za informację o powrocie Finna ujawniły też nowe i zaskakujące szczegóły na temat samego projektu, w którym Boyega miałby ponownie pojawić się u boku Daisy Ridley. Okazuje się, że główną bohaterką nowej produkcji nie będzie wcale Rey, która zgodnie z przeciekami, ma zostać sprowadzona do roli mentorki dla nowej postaci. To by oznaczało, że Rey odegra poniekąd rolę, którą wcześniej odgrywali już Luke Skywalker i Obi-Wan Kenobi.

BIorąc pod uwagę, że w nowym filmie zobaczymy, jak Rey próbuje odbudować zakon Jedi, a akcja zostanie osadzona na 15 lat po wydarzeniach z filmu „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie”  wydaje się to dosyć logicznym posunięciem.

Sprawdź też: „Power Rangers: Once & Always”, czyli o tym, jak Netflix wynalazł wehikuł czasu.

Pierwotnie nad projektem jako scenarzyści pracowali Damon Lindelof („Watchmen”) i Justin Britt-Gibson („Wirus”), ale w marcu ogłoszono, że oboje rozstali się z filmem. Pieczę nad historią przejął szybko Steven Knight, ceniony twórca takich seriali jak „Peaky Blinders”, „See”, „SAS Rogue Heroes”, „Tabu” oraz filmów „Spencer” czy „Wschodnie obietnice”. Wyreżyserowaniem filmu zajmie się Sharmeen Obaid-Chinoy pracująca do tej pory przede wszystkim przy krótkometrażowych produkcjach: „Klinika spalonych twarzy” oraz „Dziewczyna w rzece: Cena wybaczenia”, za które odpowiednio w 2012 i 2016 roku odbierała statuetki Akademii. Ostatnio Sharmeen Obaid-Chinoy pracowała z kolei przy kilku odcinkach superbohaterskiego serialu „Ms Marvel” od platformy Disney+.

źródło: The Hot Mic / zdj. Lucasfilm