„Sandman Uniwersum: Lucyfer” tom 2: „Boska tragedia” – recenzja komiksu. Postój w piekle

Uniwersum Sandmana rozwija się w naszym kraju coraz mocniej, a do sklepów trafił w grudniu drugi tom zupełnie nowej historii, skupionej wokół Lucyfera. „Boska tragedia” autorstwa Dana Wattersa w końcu nabiera wiatru w żagle i pozwala zapomnieć o mocno przeciętnym, pierwszym rozdziale.

Diabelska komedia” – pierwszy tom przygód Lucyfera z uniwersum Sandmana – rozczarował mnie dużo bardziej niż Jacka w recenzji, którą publikowaliśmy na naszych łamach w zeszłym roku. Dla mnie była to przede wszystkim historia mocno nierówna, posiadająca kilka ciekawych pomysłów, ale jednocześnie w wielu elementach zupełnie przekombinowana. Począwszy od ukazania Gwiazdy Zarannej jako ślepego starca, po niewiele wnoszący wątek pogrążonego w żałobie policjanta. Eksperymenty Wattersa idą jednak w zapomnienie, bo „Boska tragedia” jest komiksem znacznie lepszym, bardziej przemyślanym i zbliżonym do poziomu z kultowej serii Mike'a Careya.

Ale tylko zbliżonym. Do ideału wciąż mu daleko. To inny Lucyfer, o czym należy pamiętać, podchodząc do historii pisanych przez Wattersa. To postać, która ledwo wyrwała się ze stron „Sandmana” Neila Gaimana, bez bagażu znanego z komiksów Careya. Czasem ciężko mi to było przełknąć i niepotrzebnie szukałem fabularnych dziur. Im jednak szybciej odetniemy się od Lucka znanego ze swojej najpopularniejszej serii, tym łatwiej będzie nam przebijać się przez kolejne strony „Boskiej tragedii”.

Podstawowa zaleta drugiego tomu „Lucyfera” w uniwersum Sandmana to nowa, stara i dobrze nam znana odsłona głównego bohatera, jakże daleka od ślepego bezdomnego z „Diabelskiej komedii”. W efekcie sam komiks odbiera się dużo lepiej, a Lucek w końcu odzyskał wigor i chęć do życia. A jest dla kogo żyć, bo główny bohater postanawia wskrzesić Sycorax, swoją kochankę i matkę Kalibana. Czarownica, dla której stracił kiedyś głowę, staje się przedmiotem sporu z Niebem, a jego przedstawiciele wydają jasny wyrok – 3 dni życia, a następnie bilet w jedną stronę do piekła. Tymczasem Gwiazda Zaranna nie chce pogodzić się z taką decyzją i postanawia zrobić wszystko, by odratować swoją ukochaną. To Lucyfer, który – o ironio – walczy o drugą osobę i stara się zrobić wszystko, by odnaleźć dla niej azyl… w nieco innych zaświatach niż Niebo.

Sprawdź też: Zapowiedzi na luty 2022 roku od Egmontu. Spider-Man, Batman, Cyberpunk i inne.

sandman-uniwersum-lucyfer-tom-2-boska-tragedia-recenzja-komiksu-min.jpg

W tym momencie docieramy do najlepszego elementu całej „Boskiej tragedii”, czyli wędrówki Lucyfera po innych światach w poszukiwaniu miejsca dla Sycorax. Miejscówki, które odwiedza, to nic innego, jak inne, dużo mniejsze pod względem wyznawców religie, a podróż wprost idealnie wpasowuje się w Sandmanowe uniwersum. W oryginalnej serii uwielbiałem zabawy Neila Gaimana z innymi kulturami, religiami i legendami. Widać, że Dan Watters czerpał garściami z pomysłów szefa (Gaiman nad „Sandman Uniwersum” trzyma pieczę, jako ktoś w rodzaju „producenta wykonawczego”) i inspirował się jego pomysłami.

„Boska tragedia” zawiera w sobie dodatkowo niezależny zeszyt skupiony na Kalibanie z rysunkami Kelly’ego Jonesa. Wybija z rytmu, nie wnosi do głównej historii kompletnie nic i nie jest specjalnie angażujący. Rysunki za to wyróżniają się na plus w stosunku do klasycznej oprawy wizualnej. Ta z kolei jest dość spójna z oprawą graficzną innych historii z uniwersum Sandmana. Czasem nieco chaotyczna i nieoczywista, zostawiająca pole do interpretacji. Niekiedy aż nazbyt sugestywna, dość mocno zaznaczając brutalność i bezwzględność przedstawionego świata.

A świat ten z kolei jest inny niż w tomie pierwszym. Być może pamiętacie – tam spora część akcji toczyła się na Ziemi, wśród jej zwyczajnych mieszkańców. W efekcie rysownicy nie mieli problemu z pokazaniem ludzkiego bólu, żalu, depresji i popadania w nicość. W „Boskiej tragedii” jest inaczej, bo cała historia oparta jest na istotach nadludzkich, a i miejsce akcji zgoła różni się od tego, co można było spotkać w „Diabelskiej komedii”.

Doceniam też fakt, że w przypadku uniwersum Sandmana Egmont stara się dbać o grzbiety wydawanych komiksów i są one nadspodziewanie spójne. To nie są grube tomy (mniej niż 200 stron), ale dzięki twardej oprawie i spójnej kolorystyce, wyglądają bardzo dobrze na półkach. Nie inaczej jest z „Lucyferem”. Nie jest to standard polskiego wydawnictwa (na co zresztą nie zawsze pracownicy Egmontu mają wpływ), dlatego warto dodatkowo o tym wspomnieć.

Podsumowanie

„Sandman Uniwersum” oceniane jest przez fanów raczej krytycznie, ale nie da się ukryć, że drugi tom przygód Lucyfera autorstwa Dana Wattersa broni się dużo lepiej niż pierwszy. Historia wydaje się być mniej przyziemna, nieco bardziej „odlotowa”, ale też w pewien sposób nowatorska, o co w przygodach Gwiazdy Zarannej niełatwo. Nie jest to poziom Mike’a Careya, ale temu Lucyferowi warto dać szansę, szczególnie że na wydanie czekają jeszcze dwa kolejne tomy.

Więcej recenzji komiksów DC Comics, które mogą Cię zainteresować:

Oceny końcowe

4
Scenariusz
4
Rysunki
5
Tłumaczenie
5
Wydanie
3
Przystępność*
4
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

* Przystępność – stopień zrozumiałości komiksu dla nowego czytelnika, który nie zna poprzednich albumów z danej serii lub uniwersum.

Specyfikacja

Scenariusz

Dan Watters

Rysunki

Max Fiumara, Sebastian Fiumara

Oprawa

twarda

Druk

Kolor

Liczba stron

176

Tłumaczenie

Paulina Braiter

Data premiery

8 grudnia 2021

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza komiksu.

zdj. Egmont / DC Comics