Disney nie wierzy w sukces filmu z Brie Larson. Studio przygotowuje się na fatalne przyjęcie „The Marvels”

O Marvelu mówi się ostatnio niestety przede wszystkim w kontekście słabnącego zainteresowania światem superbohaterskich widowisk. Nie ma się co dziwić – sugeruje branżowy analityk. W nowym raporcie związanym z „The Marvels”, kolejnym kinowym przedsięwzięciem MCU, wskazał, że wytwórnia najwyraźniej sama nie wierzy w powodzenie filmu z Brie Larson. Za dowód uznał ograniczoną promocję i bezprecedensowe embargo recenzenckie.

Kapitan Marvel powróci na ekrany już 10 listopada. Tym razem bohaterka ponownie zagrana przez Brie Larson podzieli kosmiczną przygodę z dwiema superheroskami, Kamalą Khan (w tej roli Iman Vellani) i Moniką Rambeau (Teyonah Parris). A jednak, o premierze nowego widowiska mało kto w ogóle pamięta. Obok wyjątkowo słabych wyników z przedsprzedaży biletów (kwota zgromadzona przez film jest o 69% niższa niż w przypadku „Strażników Galaktyki 3”) niepokojąco wypadają finansowe prognozy wobec weekendu otwarcia. Ewentualna porażka będzie sporym ciosem dla Disneya, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie ogromne zainteresowanie, którym cieszyła się pierwsza odsłona „Kapitan Marvel” – globalnie na koncie produkcji z roku 2019 znalazło się aż 1,131 mld dolarów.

Disney opóźnia publikację recenzji „The Marvels”. Pierwsze opinie dopiero w dzień pierwszych pokazów

Kapitan Marvel The Marvels.JPG

Analityk Luiz Fernando porównał sytuację „The Marvels” do okoliczności otaczających kinową premierę „X-Men: Mrocznej Phoenix”, do której doszło niecałe cztery lata temu. Przypomnijmy, że – obok szeregu problemów zakulisowych – film padł ofiarą nietrafionego marketingu i toczącej się równolegle z przygotowaniami do premiery fuzji Disneya i wytwórni 20th Century Fox. 

„Brak wiary, którym Disney darzy The Marvels przypomina mi sytuację z Mroczną Phoenix. Zadziwia fakt, że wytwórnia na żadnym etapie nie rozpatrywała możliwości przeniesienia premiery tego blockbustera na rok 2024, pomimo strajków. Wygląda to tak, jakby uznano, że film nie jest wart, by o niego zawalczyć. Przynajmniej spróbować” – czytamy we wpisie, który Fernando zamieścił na swoim Twitterze. 

„Ale teraz – i nie mówię już o okropnym podejściu do finiszu kampanii promocyjnej (...) – wytwórnia nie zezwala na publikację pierwszych reakcji w mediach społecznościowych. [Zakaz obowiązuje] aż do dnia, w którym film zadebiutuje na kilku kluczowych rynkach za oceanem. Na chwilę obecną ustalono, że embargo na zamieszczanie zarówno reakcji w social media, jak i pełnych recenzji zejdzie dopiero 8 listopada rano. Będzie to ten sam dzień, w którym The Marvels pojawi się w Europie i Azji – między innymi w Korei, we Francji, Hongkongu, Włoszech czy Niemczech. (...) Nawet przy [Avengersach:] Końcu gry filmie, który miał pozostać tajemnicą, tak długo jak tylko się dało – pozwolono na reakcje w mediach społecznościowych (...) na trzy dni przed pierwszymi pokazami w USA” – kontynuował Fernando.

„To nie tak, że tylko Disney nie wydaje się podchodzić do premiery zbyt entuzjastycznie. Przedsprzedaż biletów na The Marvels wiąże się z najsłabszym wynikiem MCU w erze post-covidowej (tak, jest gorzej od Eternals) (...). Z kolei zabieganie Disneya o to, by ludzie nie mówili o filmie zbyt wiele przed jego premierą oznacza, że i marketing szeptany mógłby tu bardziej zaszkodzić niż pomóc”. 

Sprawdź też:

Komentatorzy branży przewidują, że w pierwszy weekend widzowie zapłacą za bilety na „The Marvelsod 50 do 75 mln dolarów. Byłoby to zdecydowanie najsłabsze otwarcie Marvela w tym roku. Trzeci film o Ant-Manie zebrał 106 mln dolarów, a ostatnia przygoda Strażników Galaktyki w trzy dni miała na koncie solidne 118 mln dolarów. Ostatni raz film MCU otwarcie poniżej 100 mln dolarów zaliczył w listopadzie 2021 roku, kiedy produkcja „Eternals” zebrała 71 mln dolarów od widzów. Więcej na temat końcowych prognoz wobec widowiska z Larson przeczytacie w tym miejscu.

źródło: boxofficepro.com / zdj. Marvel