„Zjawiskowa She-Hulk” – recenzja komiksu. W zielonym jej do twarzy
- Marcin Rączka
- 0
Pod koniec lat 80. poprzedniego stulecia komiksy z superbohaterką w głównej roli były rzadkością. Nie tylko sprzedawały się słabo, ale i poziomem wykonania odstawały od przygód wypchanych testosteronem herosów. Zmienił to John Byrne – człowiek orkiestra w Marvelu – za sprawą serii „Zjawiskowa She-Hulk”, gdzie udowodnił, że komiks to przede wszystkim rozrywka.