Najlepsze komiksy pierwszej połowy 2024 roku. Podsumowanie i TOP 10 tytułów

Minęła pierwsza połowa roku, część istotnych imprez branżowych także jest już za nami, można więc pokusić o pierwsze podsumowania i zestawienia najlepszych tytułów wydanych w ciągu ostatnich miesięcy.

Najlepsze komiksy wydane w Polsce – podsumowanie pierwszej połowy 2024 roku

Zanim przejdę do listy (niecierpliwi mogą już teraz zjechać nieco niżej, by od razu się z nią zapoznać, ale wróćcie tu później), chciałbym na chwilę zatrzymać się przy tym, jak wypadła ta połowa roku. Zgodnie z danymi zebranymi przez Aleję Komiksu, w okresie styczeń-czerwiec wydano w Polsce ponad 150 tytułów więcej niż w tym samym czasie w ubiegłym roku. O ile same liczby robią niemałe wrażenie, o tyle trudno nie dostrzec spowolnienia niektórych wydawnictw lub prawie całkowitego wycofania się innych. Bez odpowiednich informacji nie ma co podejmować się analizy przyczyn tej sytuacji, więc pozostaje jedynie życzyć wszystkim wydawcom powodzenia na dalszej drodze.

Co miesiąc do sprzedaży trafia kilkadziesiąt, a często nawet i ponad 100 tytułów. Lwią część wydawanych u nas pozycji stanowią mangi (tych nie czytam zbyt wiele, ale wykorzystam okazję, by napisać, że „Wiedźmy” od Waneko są warte poznania), a wśród pozostałych komiksów można wyodrębnić nieco zbiorów i części z nich chciałbym poświęcić kilka słów. Przede wszystkim uśmiech na mojej twarzy wywołuje w miarę regularne pojawianie się nowych westernów lub potrzebnych wznowień. Prym w dostarczaniu godnych uwagi opowieści o kowbojach i Indianach wiedzie Lost In Time. Trent wywołał u mnie zachwyt i często powracam myślami do klimatycznych przygód tego spiżowego konstabla. Dobrze wypadły też kontynuacje Legend Zachodu i Dzikiego Zachodu – twórcy obu zbiorów podołali niełatwemu zadaniu, jakim jest stawianie interesujących wyzwań prawdziwym postaciom.

Do krainy rewolwerowców zabierali nas też i inni wydawcy. Scream Comics zaoferował czytelnikom nie tylko kolejnego Serpieriego, ale również pierwszy tom „Prawdziwej historii Dzikiego Zachodu”. W swoim dziele Dobbs i Chris Regnault w intrygujący sposób ukazali losy Jeese’ego Jamesa. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie nie tylko poprowadzenie fabuły, ale pozytywnie na odbiór wpłynęły także dodatki oraz warstwa wizualna. Liczę na to, że nie trzeba będzie zbyt długo czekać na rodzime premiery następnych tytułów zilustrowanych przez Regnaulta. Do tej pory ukazało się pięć części „Prawdziwej historii…” (za każdą odpowiadali inni twórcy) i jeśli ich poziom będzie zbliżony do „Jeese’ego Jamesa”, to w Scream podjęto właściwą decyzję o przedstawieniu tego cyklu polskiemu odbiorcy. Z innych westernów, jakie ukazały się między styczniem a czerwcem, warto jeszcze wspomnieć o dwóch klasykach, z którymi dobrze spędza się czas. Mowa o przedostatniej odsłonie serii „Buddy Longway” od Kurca i „Przyjaciołach Roda Taylora” od Kultury Gniewu.

Ostatnie miesiące minęły również pod znakiem ciekawych tytułów postapokaliptycznych. Bodaj najgłośniejszą premierą mogło się pochwalić wydawnictwo Mandioca, za sprawą którego do sprzedaży trafiły dwie wersje komiksowej adaptacji „Drogi” Cormaca McCarthy’ego. Dzieło Larceneta jest wielkie, ale dla mnie lektura okazała się zbyt ciężka i przygnębiająca, bym chciał do niej wracać (podobnie miałem z książkowym oryginałem). W ponure tony uderza także Antonio Segura. Jednak w przypadku jego „Hombre” (Lost In Time) prędzej czy później zdecyduję się na ponowne sięgnięcie po oba wydania zbiorcze. Wszystko za sprawą świetnych rysunków José Ortiza. Swoją drogą, to nie jedyny przypadek, kiedy to do przeczytania jakiegoś postapo skłoniła mnie warstwa wizualna.

Ze względu na artystkę zdecydowałem się na zapoznanie z serią „Pewnego razu gdzieś na końcu świata” od Nagle Comics. Leila Del Duca zapadła mi w pamięć od pierwszego wejrzenia. Zilustrowany przez nią „Shutter” to jeden z moich ulubionych komiksów od Image Comics (za taki stan rzeczy odpowiadają m.in. rysunki) i ucieszyłem się, gdy zobaczyłem jej nazwisko na okładce drugiego tomu „Pewnego razu…”. Snuta przez Jasona Aarona opowieść jest nawet ciekawa, ale jeśli miałbym komukolwiek polecić jej lekturę, to prędzej zrobiłbym to ze względu na artystów niż z powodu samej fabuły.

Za to dla historii, a przy okazji dla interesującej warstwy wizualnej, warto sięgnąć po jeden z tytułów od Timof Comics. Mam tu na myśli „W lesie” Lomiga. To bardzo odświeżające podejście do opowieści o końcu znanego świata. O podobne wątki zahacza też inne ekologiczne postapo od Timofa, czyli pierwszy tom Kroczącej we mgle. W ogóle jest to też jeden z ciekawszych tytułów fantasy, jakie w tym roku ukazały się na naszym rynku. A skoro już zacząłem ten temat, to w ostatnich miesiącach do sprzedaży trafiły także dwa godne uwagi fantasty związane z legendami arturiańskimi - Excalibur. Kroniki od Lost In Time i „Furia” od Kultury Gniewu. Obie pozycje zręcznie bawią się arturiańskimi motywami, a do tego zaprezentowały nową perspektywę na niektóre postacie i choćby z tych powodów polecam je Waszej uwadze (oczywiście o ile już ich nie przeczytaliście).

U superbohaterów też się sporo działo, ale zarówno w przypadku trykociarzy z Domu Pomysłów, jak i tych od DC Comics, częściej nowe wydania dobrze znanych tytułów (bogate w dodatki „Marvels” od Muchy i „Batman. Długie Halloween” od Egmontu) okazywały się ciekawsze od premierowych opowieści. Choć i w przypadku tych drugich pojawiło się kilka perełek – warto tu wspomnieć o świetnych „Wasp. Małe światy” i Zjawiskowej She-Hulk czy rewelacyjnej Wonder Woman. Historia: Amazonki (oba od Egmontu). Al Ewing przy pomocy fenomenalnych rysunków Kasi Nie zaprezentował intrygującą historię Janet van Dyne i jej córki, John Byrne dalej czarował niezapomnianymi przygodami Jennifer Walters, a na łamach „Wonder Woman” mogliśmy zapoznać się z konfliktem greckich bogów z matką tytułowej bohaterki. Za sprawą klimatu pierwszych opowieści i zjawiskowych rysunków ostatniej historyjki w pamięci zapadł mi także zbiór Spider-Man Noir (Egmont). To pięknie przygotowane tomiszcze, z którego zawartością warto się zapoznać przed premierą serialu o noirowym Pajączku.

W maju Timof Comics przybył z pomocą czytelnikom poszukującym mocno niecodziennego podejścia do superbohaterszczyzny. Sen Nietoperza oferuje spojrzenie na Batmana, jakiego nie znajdzie się nigdzie indziej. Wracając jeszcze na chwilkę do tematu nowych wydań, to cieszą nie tylko wspomniane wcześniej pozycje, ale również kolejne edycje „Blankets” Thompsona (Timof Comics) Orłów Rzymu i „Skorpiona” Mariniego (Egmont). Swoją drogą, tego drugiego nigdy za wiele i komiksy z jego pracami powinny być zawsze dostępne na rynku.

Ostatnią grupą, której chciałbym się bliżej przyjrzeć w ramach niniejszego tekstu, są komiksy grozy. W tym roku pojawiło się u nas kilka tytułów sygnowanych nazwiskiem Mike’a Mignoli – od Non Stop Comics otrzymaliśmy wyczekiwane „Falconspeare”, czyli trzecią część cyklu rozpoczętego przez udane „Pan Higgins wraca do domu”. Do gustu przypadła mi ta zabawa horrorowymi tropami i jedyne, na co mógłbym pomarudzić, to długość tej opowiastki o wielkiej walce pewnego łowcy potworów. W wydanych przez Egmont Jenny Finn i Joe Golemie obecność Mignoli nie ograniczała się jedynie do wzmianki na okładce. Czyta się je dobrze i mimo że obie pozycje nie są częścią uniwersum Hellboya, to i tak sprawiają wrażenie, jakby były pisane z myślą o przygodach Czerwonego lub któregoś z pracowników B.B.P.O. W czerwcu Egmont też zaoferował czytelnikom kolejny horror od DC Comics i tym razem chodziło o gatunek, a nie poziom danej opowieści. „Obecność. Ukochana” związana jest z popularną serią filmów, ale niech nikogo to nie odstrasza – daleko jej do tytułów stworzonych jedynie z myślą o wyciągnięciu dodatkowych pieniędzy od największych fanów. Nie można też zapominać o naszym rodzimym B.B.P.O., czyli „Wydziale 7”. Doszły dwa kolejne rozdziały i wciąż jest na tyle dobrze, by cieszyć się lekturą i wyczekiwać następnych odsłon.

Swoją ofertą postraszyło także Lost In Time. Wydawnictwo wzbogaciło własny katalog o Dom Usherów, czyli adaptację jednego z opowiadań Poego, którą lepiej oceniałbym, gdyby nie była adaptacją jednego z opowiadań Poego, a także o Tysiąc twarzy Kuby Rozpruwacza. Drugi z wymienionych zapada w pamięć zarówno treścią poszczególnych historii jak i fenomenalną oprawą wizualną. W podobnym tonie mogę się wyrażać o wydanej przez Mandiocę antologii opowiadań przygotowanych przez Joana Boixa. „Opowieści makabryczne”, podobnie do opublikowanych w ubiegłym roku „Opowieści grozy”, rozbudzają apetyt na kolejne pozycje z cyklu Mistrzowie europejskiego komiksu.

Z mojej strony to już prawie wszystko i nadeszła właśnie pora na zestawienie najlepszych z najlepszych! Podczas opracowywania poniższego rankingu nie uwzględniałem nowych wydań wcześniej opublikowanych pozycji, a poza jakością danego dzieła jednym z czynników decydujących o wyborze była też kwestia, czy zamierzam po dany tytuł sięgnąć ponownie. Każde z nas skupia się na nieco innych sferach i stosuje różne kryteria, więc zachęcam Was do aktywności w komentarzach i dzielenia się swoimi zestawieniami lub przemyśleniami na temat wspomnianych bądź pominiętych komiksów.

Top 10 komiksów pierwszej połowy 2024 roku

  1. Star Wars. Wielka Republika. Ostrze

Takie komiksy o wydarzeniach z odległej galaktyki chciałbym czytać częściej. Charles Soule wyśmienicie poradził sobie z pokazaniem misji z udziałem wyjątkowo dżedajskiego Jedi, a przy okazji ciekawie rozwinął jeden z ciekawszych pomysłów, jakie pojawiły się w nowym kanonie.

  1. „Wydział 7. Upiór”

Jest horrorowo, jest folkowo, jest intrygująco i odpowiednio peerelowsko. Świetnie się ta seria rozkręciła, a „Upiór” pozostawił mnie z ogromnym apetytem na kolejne rozdziały.

SWOstrze.jpg w7upiorA.jpg

  1. „Opowieści makabryczne”

Ta nad wyraz udana antologia pozwala polskiemu czytelnikowi na wyrywkowe poznanie Joana Boixa – nietuzinkowego scenarzysty (większe wrażenie wywołują jego pomysły niż opowiadania będące adaptacjami) i świetnego rysownika.

  1. „Przesilenie”

Rewelacyjny debiut i emocjonująca opowieść m.in. o mierzeniu się z własnymi przekonaniami na swój temat. Już czekam na kolejne komiksy Sępek.

BoixOpowMakabr.jpg przesilenie.jpg

  1. „Prawdziwa historia Dzikiego Zachodu. Jeese James”

Wciągająca pozycja umożliwiająca nie tylko wyprawę na Dziki Zachód, ale też pozwalająca na kompleksowe poznanie tytułowego bohatera. Klimatu, intrygującego prowadzenia fabuły i pięknych rysunków tu nie brakuje.

  1. Dziki Zachód” tom 3

Thierry Gloris i Jacques Lamontagne na łamach swojej serii wykreowali brutalny świat i zaludnili go jednostkami, jakich lepiej unikać. Za to grzechem byłoby unikać tak dobrze poprowadzonej i zilustrowanej historii.

jeesejames.jpg dzikizachod3.jpg 

  1. Kąpielisko Przypływisko

Hiszpanom dobrze wychodzą historie obyczajowe i komiks Sáncheza nie jest wyjątkiem od tej reguły. Opowieść o losach pewnej rodziny i ich domu. Opowieść malowana wspomnieniami i promieniami słońca oraz gorąca od emocji drzemiących w autorze i jego bliskich.

  1. „Saga” tom 11

Nie przeszkadzają długie przerwy między poszczególnymi tomami, a dobrze znane schematy nie rażą tak, jak mogłyby gdzie indziej. Wciąż jest tu ten specyficzny czar, który sprawia, że mimo lat nadal chce się śledzić losy tych postaci, by wraz z nimi przeżywać wszelkie troski i radości.

kapieliskoprzyp.jpg saga11.jpg

  1. Wonder Woman. Historia: Amazonki

Opowieść o walce kobiet z olimpijskimi bogami intryguje, a warstwa wizualna sprawia, że trudno oderwać wzrok od poszczególnych plansz. Zwłaszcza tyczy się to rysunków Phila Jimeneza, który pochwalił się tu swoimi iście boskimi umiejętnościami.

  1. Trent

Wśród tegorocznych premier nie było innego tytułu, do którego tak często wracałbym myślami, jak właśnie do „Trenta”. Przed napisaniem niniejszego tekstu ponownie zapoznałem się z dziełem Rodolphe'a i Leo i co tu dużo pisać, w tym momencie jestem jeszcze bardziej oczarowany niż za pierwszym razem. Wszelkie mankamenty, o jakich wspomniałem w recenzji, przestały mieć znaczenie i dałem się po prostu porwać atmosferze tych historii, ich czarującej prostocie i hipnotyzującej surowości świata przedstawionego.

WonderWomanHistoria.jpg trent.jpg

Zdj. Krystan Śmietański (zdj. główne), Egmont, Kultura Gniewu, Mandioca, Mucha Comics, Lost In Time, Ongrys, Timof Comics, Scream Comics